Będzie mi miło za każdy zostawiony ślad po sobie w postaci komentarza:)

niedziela, 17 czerwca 2018

Bieżnik z różami

Kochani, uwielbiam czerwiec, bo jest to miesiąc który kojarzy mi się z największym wysypem kwiatów. Kwiaty są tym co bardzo lubię, a jak jeszcze pięknie pachną to już dla mnie poezja:).
  Podczas moich wyjazdów na wieś, część drogi pokonuję jadąc przez mniejsze wioski czy miasteczka. Bardzo lubię wtedy obserwować piękne ogródki z dużą ilością kwiatów, a jak na czerwiec przystało z obfitymi w kwiaty krzakami róż.


   Róża jest bardzo szlachetnym kwiatem, ale też wymagającym. Dlatego też moim kolejnym wyborem na czerwiec jest bieżnik gdzie głównym motywem jest właśnie ten piękny kwiat.
   Przyznaję się bez bicia, że zdjęcia nie są moją najlepszą stroną, jeśli chodzi o zdjęcia serwetek czy bieżników. Wykonałam ich naprawdę dużo na różnych podłożach i jeśli nie widzicie tam bardzo wyraźnych róż, to wierzcie mi, że w rzeczywistości są one naprawdę dobrze widoczne.


  Mam takie przypuszczenie, że jest to wynik użytego kordonka, bo użyłam kordonka nowosolskiego, a jest on grubszy od Maxi i na zdjęciach prace w nim wykonane wydają się być bardziej zwarte.
   Użyty kordonek nowosolski jest w kolorze malinowym, a brzeg to biały, naturalny kolor. Naturalny, bo nie jest to biel jak w reklamie z Panem Chajzerem:). Jest ona lekko jakby poszarzała.


  Bardzo podoba mi się w tym wzorze ozdobna kordonka, która wykonana w kontrastowym kolorze wygląda lekko i bardzo ładnie się prezentuje.


  Wzór znalazłam w jednej z gazetek szydełkowych, których już niestety kupuję coraz mniej, ponieważ zamieszczone wzory zaczynają się powtarzać co niestety dość mnie irytuje.  Szkoda, że nie ma w nich nowych, świeżych i nowoczesnych wzorów. Stąd jak na razie, jak już może zauważyliście, nie ma recenzji gazetek.


Kochani, ja zasiedziałam się w świecie amigurumi, ale czeka mnie kupione w zeszłym roku 2 kg wełny owczej, którą chyba przerobię na jakąś narzutę. W sumie to sama nie wiem co z niej zrobić, ale wydaje mi się, że to najlepsza opcja:).  Akurat jak zacznę teraz to skończę na zimę:)
Pozdrawiam Was serdecznie:)

Bieżnik zgłaszam do wyzwania Szuflady:)


wtorek, 12 czerwca 2018

Dzięciołek - Animal Friends of Pica Pau

Kochani, poznajcie kolejnego członka przyjaciół Pica Pau. Jest nim nie kto inny jak przesympatyczny dzięciołek:). Dzięciołek został trochę przeze mnie zmodyfikowany, bo czasem coś bardziej mi się podoba i staram się dodać jakieś własny akcenty.
  Dzięciołek jest bardzo wdzięcznym towarzyszem, a jego charakterystycznym elementem jest czerwony czubek, złożony z trzech elementów.


  Kiedy zobaczyłam go pierwszy raz od razu wiedziałam, że będę musiała go wykonać. Jest w nim coś takiego zadziornego, że był to kolejny wzór jaki wybrałam z książki.
  Dzięciołek co prawda nie przypomina nam naszego rodzime dzięcioła, który w lesie dzielnie leczy drzewa, a raczej swojego brata zza oceanu.
Do wykonania tego wzoru użyłam włóczki Drops Loves You. Żałuję, że nie ma jej w stałej ofercie, ponieważ jest to włóczka recykligowa, która nie zawsze powtarza się w danej grubości czy kolorze. Bardzo lubię z niej dziergać, bo jest to sama przyjemność, a i jakość jest naprawdę bardzo dobra. Projekty wykonane tą włóczką wyglądają naprawdę fajnie. Jedynym problemem jaki możemy napotkać z tą włóczką jest to, że musimy być dość przewidujący jeśli chodzi o ilość motków, bo jeśli będziemy ich szukali po czasie, może się okazać, że już ich nie znajdziecie.


  Dzięciołek nie jest ostatnią odsłoną Pica Pau. W głębi ducha liczę również na to, że pojawi się kolejna część tego cyklu przetłumaczona na język angielski. Ponieważ część którą posiadam jest bardzo interesująca.
Jeśli będziecie zaglądać na bloga to poznacie też innych przyjaciół Pica Pau:) Serdecznie Was zapraszam:)


A co jest u Was teraz na szydełku? Ja obecnie wciągnęłam się w amigurumi, które skradło moje serce, więc na pewno nie raz jeszcze zobaczycie na moim blogu maskotki szydełkowe.
A u mnie jak widzicie na zdjęciach dziś jest deszczowo i burzowo;) Mam nadzieję, że u Was jest więcej słońca;)
Pozdrawiam serdecznie:). 

niedziela, 3 czerwca 2018

Podłużna serwetka z chwostami

Kochani, czas pędzi nieubłaganie i jak zawsze miałam wrażenie, ze minuty uciekają bardzo szybko tak teraz wydaje mi się, że uciekają całe godziny. Nie wiem czym jest to spowodowane . Podejrzewam, że piękną pogodą i mniejszą ilością czasu na szydełkowanie i obowiązki domowe, niż wtedy gdy jest zima;)
  Dzisiaj przestawiam Wam no w sumie nie wiem czy podłużną serwetkę czy już bieżnik. Bardziej skłaniam się jednak do tej pierwszej opcji. Podejrzewam, że wzór jest Wam znany, bo był czas, że serwetki wykonane tym wzorem były bardzo popularne w grupach o szydełkowaniu.


W zależności od grubości kordonka i rozmiaru szydełka, otrzymujemy krótszy lub dłuższy rozmiar serwetki. Ja akurat do wykonania tej pracy użyłam kordonka Kaja w kolorze białym i żółtym. Ostatnimi czasy mam straszą fazę na kolor żółty i gości on w różnych moich pracach. Praca ta wykonana została jakiś czas temu, więc może jej kolor jest wyrazem tęsknoty za latem i słońcem, które na szczęście długo gości na naszym niebie i oby było jak najdłużej.


  Serwetkę wykonujemy zaczynając od środka i dorabiając do niej boki z ananasów. Ten wzór jest dla ananasów bardzo wdzięczny, ponieważ pięknie prezentują się, a wyrabiane w dwóch kolorach nabierają fajnego lekkiego stylu. Nie są tak klasyczne jak w innych wzorach na serwetki, które prezentowałam na moim blogu.


   Takimi fajnymi elementami, które dopełniają całości są białe chwościk na końcach. Taki mały element, a jak bez niego serwetka nie miała by tego czegoś:).  Też macie takie wrażenie?



W sumie największa trudnością jaką napotkałam przy tej serwetce było zrobienie jej zdjęcia :)
Pochwalcie się czy mieliście już do czynienia z tym wzorem i jak podoba się Wam moja zabawa z kolorami?
  Mam nadzieję, że jesteście na tak:)
Pozdrawiam:)  

niedziela, 27 maja 2018

Kajman Rene - Przyjaciele Pica Pau

Kochani, ostatnia cisza na blogu spowodowana jest tym, że bardzo wciągnęłam się w temat amigurumi. Niestety polski rynek ubogi jest w książki o tej tematyce, a dostępne na rynku wydanie Anny Specjalnej Amgurumi nie zawiera materiałów godnych polecenia. Zawarta tam wzory często są tłumaczone z błędami, jest coś w nich pominięte lub same zdjęcia nie zachęcają do wykonania danej maskotki.
 Dlatego zaczęłam szukać literatury obcojęzycznej i tak trafiłam na angielskie wydania i odnalazłam przez przypadek książkę "Animal Friends of Pica Pau" której autorką jest Yan Schenkel. Autorka książki pochodzi z Argentyny i jest znana w tamtejszym światku jako kreatorka ilustracji dla dzieci i zabawek szydełkowych, które zamieściła w powyższej książce. Postanowiłam ją zamówić i tak oto przedstawiam Wam jeden z efektów mojej pracy z angielskimi wzorami. Poznajcie Rene.


   Rene jest bardzo sympatycznym kajmanem, który uwielbia imprezy. Ma teraz okazję by z nich korzystać, bo wyposażony w muszkę wczoraj świętował Dzień Matki, a już szykuje się do Dnia Dziecka.
  Rene został trochę zmodyfikowany przeze mnie ponieważ w oryginale ma on niebiesko-biały sweterek, a ja postawiłam na kontrastowy czerwony. Najfajniejszym i uroczym elementem jest chyba czerwona czapka z pomponem.


  Całość wykonałam z włóczki Drops, ponieważ zielony kolor z serii Drops Loves You wspaniale wkomponował mi się w ten wzór. Ogólnie rzecz biorąc ta włóczka jest bardzo wdzięczna do szydełkowania zabawek. Używam do niej szydełka 2,0 mimo, że producent zaleca 3,5, aby uzyskać bardziej zwarty splot.


  Zabawa z Pica Pau jest bardzo interesująca, ponieważ jest to inny sposób szydełkowania zabawek niż spotykałam się do tej pory. Zabawki zawarte w książce są bardzo zróżnicowane jeśli chodzi o poziom trudności. Bardzo podoba mi się to, że autorka stara się by jak najmniej było elementów doszywanych, a większość była wykonywana w całości lub wrabiana w robótkę. 
  Podoba mi się, że te zabawki są nieco inne, ale dopracowane w każdym szczególe. Mają swój styl, który ma w sobie sporo uroku:).
Dajcie znać jak podoba się Wam Rene, bo jeśli ktoś by chciał go przygarnąć do swojego domu, to powiem Wam w sekrecie, że Rene jest wolny:)


niedziela, 20 maja 2018

Beżowa serwetka z elementów

W trakcie moich ostatnich poszukiwań co bym tu mogła wyszydełkować, natrafiłam na fajny wzór elementów szydełkowych. Bardzo spodobał mi się wzór, a że po obrusie, który robiłam dla siostry chyba z 3 lata temu, pozostało mi trochę kordu postanowiłam go wykorzystać.


  Bardzo dawno nic z niego nie robiłam, ponieważ nie za bardzo przepadam za robótkami z jego użyciem. Nie chodzi tu może o śliską nitkę, ale o sam efekt końcowy robótki, bo kord daje dość ścisłe sploty.
  Znaleziony przeze mnie wzór jakoś do kordu mi pasował, a że potrzebowałam jakiejś nowej serwetki na mały stoliczek do salonu, to połączenie kordu z tym wzorem wydawało mi się dobrym posunięciem.


   Kord nie należy do łatwych w obróbce, zwłaszcza, że mam traumę po usztywnianiu obrusu z tej nitki. Nie wiem czy pamiętacie, że kiedy chciałam usztywnić obrus z kordu w Łudze, zrobił mi się z niego kamień. Nie pomagało namaczanie, dopiero wypranie  w pralce w 90 stopniach rozmiękczyło go do normalnego stanu. Nie miałam wtedy nic do stracenia, a sposób okazał się skuteczny:)


  Tym razem serwetkę po prostu tylko rozprasowałam, bo po tej traumie nie mam odwagi usztywniać czegokolwiek z tej nitki:).
 Serwetka jest skromna i prosta  może nie do końca jestem zadowolona z efektu końcowego to i tak uważam, że nie jest źle.


  A Wy macie jakieś doświadczenie w pracy z tym kordonkiem? Piszcie śmiało:)
Pozdrawiam serdecznie:)

środa, 16 maja 2018

Szydełkowa makatka

Obecnej mody na tkane makatki nie da się nie zauważyć. Nie powiem żeby ta moda mi się nie podobała, bo tkane makatki są bardzo urocze i można tworzyć naprawdę fajne i nowoczesne kompozycję pasujące praktycznie do każdego wnętrza.
  Wielu z Was mogło się spotkać z makatami u swoich babć. Królowały one wtedy przeważnie w kuchni, a były to haftowane kawałki materiału z jakimś obrazkiem i przesłaniem, dotyczącym Boga czy gościnności w danej chacie czy domu.
 Obecnie królowymi domów stały się tkane makatki, a ja bardzo zapragnęłam mieć taką u siebie:).
 Ze względu na brak krosna, a i okrojonego czasu na naukę kolejnej techniki, zaczęłam się zastanawiać czy jest możliwe stworzenie takiej makatki na szydełku? Mam nadzieję, że dzisiejszy post będzie odpowiedzią na to pytanie:).


   Pierwszym krokiem do stworzenia takiej robótki było wybranie odpowiedniego wzoru. Z tym nie było większego problemu, ponieważ jest to fragment wzoru, który wykorzystywany jest do toreb wayuu, a znalazłam go na Pinterest.


  Drugiem krokiem było wybranie odpowiedniej włóczki. Postawiłam na bawełnianą włóczkę Drops Loves You oraz Camilla. Chciałam aby na białej bazie pięknie odznaczały się piękne kolory włóczki Drops. Teraz pozostało już tylko szydełkowanie, ale okazało się, że jednak to nie był koniec.


  Po wykonaniu makatki czegoś mi brakowało. Postanowiłam wybrać kontrastowy, turkusowy kolor grubszej włóczki z Dropsa i wykonać na dolnym brzegu frędzelki. Okazało się to dobrym posunięciem, ale jeszcze czegoś mi brakowało...
  Tak wpadłam na pomysł dodaniu pomponów. Użyłam dużych i małych, które wkomponowałam we wzór i wtedy już moja robótka była skończona.


Ostatnim elementem było znalezienie odpowiedniego patyczka, na którym mogłabym umieścić taką makatkę. Przez ten drobny element robótka przeleżała w szafie prawie pół roku. Sprawa okazała się nie taka prosta jak myślałam. I tak nastał weekend majowy i porządki na działce. Podczas wykopywania pnia po złamanym drzewie, okazało się, że jego korzenie są idealne do mojej robótki. Szybko oskalpowałam kawałek i zostawiłam go na słońcu do wysuszenia i tak otrzymałam idealną bazę.


 Jak widać szydełkowa makatka może być również urocza. Najważniejsze dla mnie jest to, że jest w stu procentach moją pracą wykonaną od a do z.
Mam nadzieję, że moja makatka zainspiruje Was do tworzenia własnych kompozycji do czego bardzo Was zachęcam:).
Pozdrawiam


czwartek, 10 maja 2018

Mała turkusowa serwetka

Zmorą każdego szydełkowicza jest szacowanie. Musimy określić ile potrzebujemy włóczki czy kordonka na daną pracę, a nie zawsze używamy włóczki podanej w gazetce czy w książce. Śmiało mogę powiedzieć, że chyba mało kto korzysta z opisanych materiałów:).
  Ja przyznaję się bez bicia, że zawsze podoba mi się inny kordonek czy włóczka, a podane we wzorze materiały są u nas nie dostępne lub bardzo drogie. Ale dlaczego szacowanie jest zmorą? Ręka w górę kto nie miał sytuacji w której zabrakło mu nitki na ostatnie okrążenie, a jeszcze gorzej na ostatnie sploty potrzebne do zamknięcia okrążenia.


  Mnie nie raz zdarzyła się taka sytuacja. Najgorzej jest z pozostałościami włóczek po wcześniejszych robótkach. Siedzę wtedy wpatrzona w motek i zastanawiam się czy starczy czy nie starczy:).
Tym razem jeśli chodzi o turkusowy kordonek starczyło z powodzeniem i nawet coś tam jeszcze zostało. Tak właśnie powstała mała turkusowa serwetka. Po prostu chciałam wykończyć ten kolor kordonka, a mój kosz na kordonki nie zamykał się właśnie przez jeden nieskończony motek, więc trzeba było jakoś tej sytuacji zaradzić.


   W tej małej serwetce podoba mi się wplecenie techniki filetowej z pięknymi, bujnie wyglądającymi splotami dookoła, na delikatnych pikotkach kończąc. Uważam, że ma ona swój urok, zwłaszcza, że ta czterolistna koniczynka w środku powinna przynieść szczęście.



 Wzór na tę serwetkę znalazłam w jednej z gazetek szydełkowych, a użyłam resztki kordonka Max w kolorze turkusowym oraz szydełko 1,5.
 Mam nadzieje, że też jesteście zdania, że małe serwetki też potrafią być urocze;)
Pozdrawiam:)


niedziela, 6 maja 2018

Szaro-miętowo-żółty pled

Kochani, przepraszam za tę dość długą ciszę na blogu. Nie chcę się tłumaczyć, ale musiałam trochę naładować baterie i nabrać energii, bo ostatnie dni kwietnia były dla mnie ciężkie i jakoś też przesilenie wiosenne bardzo na mnie źle działało. Ale dziś po odpoczynku na magicznym Polesiu, mój zregenerowany organizm jest gotowy do działania:).
  Na początku chciałabym Was zaprosić do Iwony z bloga SzydełkoweCudasie na wpis o tym co szydełko ma wspólnego z farmacją. Dziękuję Iwonie za tę propozycję, a artykuł możecie przeczytać klikając TUTAJ. Serdecznie Was zapraszam do jego przeczytania:).
Teraz wracam do mojego dzisiejszego tematu, a jest nim moja przygoda z szydełkiem tunezyjskim.
Od dawien dawna zanosiłam się na pracę z tym narzędziem, ale jakoś zawsze nie było okazji. Jednak kiedy zamawiałam włóczki i trafiłam na fajne kolory mięty i słonecznej żółci, to od razu wiedziałam, co mam zrobić.


  Wszystko zaczęło się od tego, że potrzebowałam pledu, którym spokojnie mogę zakryć sobie nogi. Mój organizm chyba nie grzeje mnie równomiernie, bo przeważnie od pasa w górę jest mi ciepło, a gorzej jest w drugą stronę, czyli od pasa w dół:). Ze względu na to, że posiadam tylko same duże koce, pomyślałam, że fajnie byłoby wyszydełkować sobie jakiś ciepły, ale lekki pledzik.


 Wzór na enterlaca od dawna chodził mi po głowie. Podobnie było z kolorami - szarym, miętą i żółtym. Bardzo podoba mi się połączenie tych trzech kolorów, a wzór z prostokącików ładnie to podkreśla.


   Chciała uzyskać prostokątny kształt, więc poszczególne elementy są prostokątne, a nie kwadratowe. Tak otrzymałam wymiar 110x135 cm .
Choć wykonanie takiego koca to dość żmudna praca, ale warta zachodu. Prostokąty przerabia się w miarę szybko, jest tylko dużo nitek do schowania:).


Brzeg kocyka wykonałam słupkami reliefowymi, ponieważ chciałam, aby nie był on prosty, ale lekko falował. Zapomniałam dodać, że użyłam włóczki Kotek i szydełka 4.0.
  Szydełkowanie metodą tunezyjską wzoru entelac ma swoje zalety. Jest to metoda wydajna jeśli chodzi o włóczkę, elementy łączymy ze sobą w trakcie przerabiania, więc nie musimy ich dodatkowo zszywać. Dodatkowo możemy sobie regulować długości boków elementów i otrzymać kształt prostokątny lub kwadratowy. Ostatnim plusem jest to, że można użyć zwykłego szydełka do włóczki i otrzymamy taki sam efekt. Jedynym minusem jest chyba tylko czasochłonność:).


 Nie wiem czy mieliście już swoje przygody z szydełkiem tunezyjskim, ale bardzo Was zachęcam do spróbowania jeśli jeszcze nie mieliście z nim do czynienia.
Ciekawa jestem czy też sięgacie po tę technikę, więc piszcie śmiało o swoich przygodach:).
Pozdrawiam:)

wtorek, 24 kwietnia 2018

Wrzosowa serwetka z ananasami

Kochani, jeśli zauważacie moją zmniejszoną aktywność na blogu i mediach społecznościowych to macie całkowitą rację, że tak jest. Bardzo proszę Was o zrozumienie w tej kwestii, gdyż jestem w trakcie wykonywania nowego projektu szydełkowego, a i życie prywatne też płata mi figla i pożera czas nagminnie i każdego dnia;).


      Gdzieś w tak zwanym międzyczasie powstała ta oto serwetka. Jest ona wynikiem kolejnej próby wykończenia kordonka nowosolskiego we wrzosowym kolorze. Podobnie jak przy poprzednich kolorach, kordonka została jeszcze ilość, która pewnie pozwoli na powstanie jeszcze jednej takiej serwetki:).


  Wzór na serwetkę pochodzi z jednej z gazetek szydełkowych, niestety nie pamiętam z której ale chyba była to Diana Robótki. W tym wzorze bardzo podoba mi się gra tych wszystkich splotów i figur jakie powstają z ich połączenia. Mamy tutaj pęczki, łańcuszki i oczka układające się we wzór ananasów.



 Bardzo podoba mi się to połączenie z oczek łańcuszka, które tworzą ładny, ażurowy kształt. Wszystko przeplata się ze sobą w ładny i zgrany sposób jakby jedno się kończyło a zaczynało drugie.



   Mam nadzieję, że macie podobne odczucia i serwetka Wam się spodoba. Wrzosowa serwetka trafiła do mojej mamy, a i była robiona z myślą o niej i jej imieninach. Kolor pasuje do wystroju jej pokoju, więc mam nadzieję, że trafiłam z prezentem. Mama wyglądała na zadowoloną:).
  Już wkrótce uchylę rąbka tajemnicy o moim nowym projekcie, ale zapewniam Was, że nudno nie będzie:).
Pozdrawiam:)

wtorek, 17 kwietnia 2018

Lalka Ania

Była już Zuzia lalka nieduża, a dziś kolej na jej większą siostrę. Poznajcie więc Anię:).
   Ania nie powstała przypadkiem. Kiedy wykonałam moją pierwszą lalkę Zuzię, moja córka dosłownie suszyła mi uszy, żebym zrobiła też taką dla niej, tylko, że w większej wersji. Cóż miała począć matka polka jak nie chwycić za szydełko i wyszydełkować lalkę dla swojego dziecka;).


   Lalka Ania jest większa od swojej poprzedniczki, a powstała głównie z resztek włóczek jakie pozostały mi z wcześniejszych robótek. Nazbierało się tego trochę, a amigurumi jest na tyle wdzięczne, że takie końcówki można wykorzystać do swojej robótki.
  Tak jak widzicie było do czego wykorzystywać, bo część poszła na buciki, część na spodnie i bluzeczkę, trochę na sweterek i czapkę i niewielka ilość na torebusię.


 Wzór na tę lalkę pochodzi ze strony Amigurumi Today i pewnie większości jest Wam znany. Jest to bardzo wdzięczny wzór, bo możemy bawić się kolorami lub dodatkami i tworzyć lalki o własnym charakterze. U mnie na razie dominują brunetki, nie ze względu, że sama nią jestem, ale nie miałam takiego ładnego odcienia żółtego, który mógłby się nadać na włosy w tym kolorze.
    Bardzo lubię w tym wzorze te wszystkie dodatki: czapeczkę z pomponem, sweterek, który zyskał kolorowy guziczek i torebkę, którą robię według własnego wzoru, a przyozdobiłam ją guziczkiem z kotkiem.


Czy jest to wersja większa czy mniejsza, są one jednakowo urocze. Dla porównania zamieszczam zdjęcie, gdzie możecie zobaczyć lalkę wykonaną z bawełnianej włóczki Camilla i Anię wykonaną głównie z włóczki Kotek i Dora. Jak widzicie jest dość znaczna różnica w wielkości, ale obie fajnie się prezentują.



Jak wspominałam przy Zuzi we wzorze tym trzeba trochę zmodyfikować kamizelkę, bo w jednej i drugiej lalce wychodziła ona trochę za duża, co sprawiało, że nieestetycznie odstawała zwłaszcza w tylnej części. Musicie po prostu zmniejszyć ilość oczek na szerokości kazmizelki i z 2-3 oczka na przednich połach.


    Ania stała się już wierną towarzyszką mojej Oliwii i nie rozstaje się z nią zwłaszcza w wieczory, gdzie zawsze przed spaniem musi sobie z nią pogadać:). Widocznie rozmowy z nią się ciekawe:).
Mam nadzieję, że druga lalka też zyska Waszą sympatię, bo ja jestem zadowlona i z jednej i z drugiej:).
Pozdrawiam serdecznie:)

czwartek, 12 kwietnia 2018

Serwetka z piórkami

Uwielbiam te chwile kiedy wiosna pełną parą daje nam o sobie znać. W powietrzu unosi się jej zapach, w uszach dźwięczą nam śpiewy ptaków, a przede wszystkim zaczynają się pojawiać zielone akcenty. 


 Z okazji moich urodzin w ostatni weekend wybraliśmy się całą rodziną na wieś. Muszę przyznać, że był to bardzo udany weekend, gdzie mogłam poczuć, że wiosna w pełni. Mam takie dwie swoje wytyczne, kiedy wiem, że już ta wyczekiwana po długiej zimie pora roku zawitała do nas:). Pierwszym są bociany, a drugim pięknie kwitnące żółte forsycje.
  Właśnie podczas mojego wyjazdu widziałam i jedno, i drugie, a największym prezentem i zaskoczeniem dla mnie było spotkanie bobra:). Może wydawać się Wam to dziwny prezent, ale uważam, że spotkać to zwierzę w naturalnych warunkach podczas spaceru to naprawdę coś:). 


  Tak lekki i wiosenny nastrój zaowocował serwetką lekką jak piórko;). Mowa tu o serwetce, której brzeg przypomina mi poukładane w okręgu piórka. Spotkanie ze wzorem na tę serwetkę było jak miłość od pierwszego wejrzenia. Szybko zamówiłam szary kordonek Maxi, bo on najbardziej pasował mi do tego wzoru, który już analizowałam w mojej głowie, a na dodatek ten kolor jasnej szarości nadaje jej naprawdę fajnego, lekkiego wyglądu, a co najważniejsze kolor jej dość uniwersalny. 


   Wykonanie jej sprawiło mi wiele radości i jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego. Choć może nie ma tu zabawy kolorem, ale jest spokój, stonowanie i ciekawy, a zarazem łatwy w wykonaniu motyw. 


Mam nadzieję, że Wam również będzie się ten wzór kojarzył z piórkami i będziecie mieć podobną wizję:). 
Ciekawa jestem co tam wiosennego macie obecnie na szydełku:) Piszcie śmiało:) 
Pozdrawiam:)