Będę wdzięczna jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza:)

piątek, 14 grudnia 2018

Wesoła lama


Nie znam osoby, której na słowo lama nie przychodziłaby na myśl piosenka „Lama In my livingroom”.  Moja lama gościła w moim salonie, ponieważ powstała podczas mojego kanapowego dziergania w tym właśnie pokoju.  A piosenka przez pewien czas naprawdę była fajnym towarzyszem podróży, bo podczas jazdy samochodem śpiewał ją każdy z nas;).


   Generalnie lamy kojarzą mi się z fajnymi i miłymi zwierzętami i mam do nich słabość, podobnie jak do alpak. Miałam okazję z taką lamą pospacerować podczas wizyty w miejscu, które nazywa się Coniraya. Mieści się ono pod Krakowem i można tam spotkać alpaki, lamy jak i konie, a mało tego nakarmić je, pobyć z nimi w zagrodzie, a nawet wyjść z nimi na spacer. Te zwierzęta są bardzo przyjazne i sprawiają, że człowiekowi puszczają nerwy i staje się dzięki nim bardziej weselszy. 
Podczas spaceru miałam okazję wyprowadzać lamę o imieniu Toffi, która jest dość niesforną lamą i trzeba ja dobrze trzymać w ryzach. Ale w zamian jest dość przytulaśna i czasem skubnie po włosach lub po czapce, gdy ma się na niej pompon.


    Lamę wykonałam z bawełnianej włóczki Drops Loves You. Bardzo lubię dziergać z tej włóczki, bo nie dość, że fajnie się nią szydełkuje, to stosunek jakości do ceny jest bardzo fajny. Niestety jest to włóczka z recyklingu więc jej powtarzalność nie jest zachowana i może się okazać, że już nie kupimy np. koloru w danej grubości.
   Wzór na lamę pochodzi z książki „Animal friends of Pica Pau” i muszę przyznać, że to kolejna książka, która gdzieś zaskakuje mnie inną metoda wykonywania amigurumi. Autorka książki pokazuje sposób na wykonanie tułowia w całości bez przyszywania nóg, ale przez wrabianie ich w poszczególne miejsca. Dla mnie to super sprawa, bo wolę przyłączać nitkę i wrabiać elementy, niż je potem przyszywać. Maskotki wyglądają wtedy o wiele estetyczniej. A i z tego co wiem moment zszywania przez wielu z Was jest najmniej lubianym etapem podczas wykonywania maskotki.


  Lama kojarzy mi się również Ameryką Południową, a jak Ameryka Południowa to przede wszystkim kolory. Kolorowe pompony, frędzle itp. Dlatego lama zyskała piękne pomponowe korale i kolorową derkę z frędzelkami. I taka oto lama może być wspaniałym gościem na naszych salonachJ.


  Mam nadzieję, że nie dajecie się jeszcze świątecznej gorączce:). Cisza na moim blogu nie jest nią spowodowana, ale ostatnio przedłuża mi się remont, a i ostatnio się rehabilitowałam po wypadku, czego skutkiem było osłabienie organizmu i dość poważna grypa. Mam nadzieję, że wybaczycie mi jeszcze tak małą ilość postów na blogu, ale już wkrótce wrócę do normalności:). 
Ściskam Was mocno:) 



12 komentarzy:

  1. Miło jest móc znów poczytać i pooglądać Pani post :) A lama jest super! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) I żadna tam ze mnie Pani:) Kasia jestem:)

      Usuń
  2. Cudownaaaa! zakochałma się od pierwszego wejrzenia;D uwielbiam lamki, a Twoja wykonana jest wręcz doskonale;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowna! Pompony, derka ... wspaniale dopracowana w każdym szczególe :). Zdrowia życzę i czekam na kolejne posty ;).

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialnie Ci wyszła ta lama. I te pompony. Cudowna. Chętnie bym ją zaadoptowała, mój syn pewnie nawet szybciej niż ja. Przepiękna.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja nie znam tej piosenki - chyba, że nie wiem, że znam :D Świetna jest, a kolorowa derka i pompony dodają jej uroku :) A co do samej techniki dziergania, to ja też zdecydowanie bardziej wolę wrabianie poszczególnych elementów i nawet, jak w schemacie jest zszywanie, to staram się to obejść w miarę możliwości :D Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zszywanie to chyba najgorszy element pracy szydełkowej:)

      Usuń
  6. Cudna Lama 🦙a kolorowe dodatki podkreślają jej charakter😀

    OdpowiedzUsuń