Będę wdzięczna jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza:)

niedziela, 30 grudnia 2018

Lalka kuchareczka

Kochani, czas strasznie leci, a ja dziś dopiero się zorientowałam jak dawno nie napisałam posta na blogu. Zebrało mi się tak wiele zajęć, że nawet nie wiem kiedy czas tak szybko przeszedł mi przez palce. Już wkrótce Sylwester, a ja wciąż się zastanawiam kiedy ten rok minął.
  Jednym z owoców mojej tegorocznej pracy jest laleczka, którą prezentuję Wam z wielką przyjemnością. Jest to mała kuchareczka, która wspaniale mi się wpasowała w ten świąteczny i noworoczny czas, kiedy dość sporo czasu spędzamy w kuchni:).


   Moja kuchareczka powstała dzięki książce "My crochet doll" autorki Isabelle Kessdjian, która przedstawia nam różne wersje laleczek, bazując na podstawowym korpusie. Zmieniamy tylko stroje, akcesoria czy kolory włosów i otrzymujemy różne ciekawe wersje jednej postaci:).
  Wykonanie laleczki zaczęłam od wykonania korpusu. Jest to najważniejszy element pracy dla którego będziemy tworzyć stroje i akcesoria. W moim przypadku laleczka zyskała piękną, różową sukieneczkę, która jest zapinana z tyłu na guziczki. 


Po jej zdjęciu laleczka posiada bardzo istotny szczegół, bo pod sukieneczką znajdują się gustowne, żółte majteczki:). Uwielbiam tę szczegółowość autorki, która dba o każdy szczegół. 


 Następnie tworzyłam kolejne akcesoria w postaci fartuszka i bucików, ale nie byłabym sobą gdybym czegoś nie dodała od siebie. Buciki zmodyfikowałam i wykonałam wkładane buciki z falbanką, a także zrezygnowałam z chusty na głowie,a związałam je ozdobną tasiemkę. Zmieniłam również kolor włosów, ponieważ brunetka bardziej pasowała mi do całości 


   Taka kuchareczka może Wam ugotować lub upiec co tylko zechcecie:). Pierogi, babeczki czy bigos to dla niej pestka:). 
   Na koniec korzystając z okazji chciałabym Wam życzyć szczęśliwego Nowego Roku, owocnego w nowe projekty szydełkowe i hand-made'owe:). Aby czas poświęcony na szydełkowanie nigdy się nie kończył, a i żeby był to rok obfity w morze włóczki i pomysłów na jej przerobienie;). 
Trzymajcie się ciepło i bezpiecznie;) 
  Do zobaczenia w 2019 roku:))

niedziela, 23 grudnia 2018

Wesołych Świąt:)

Kochani,
Życzę Wam zdrowych i wesołych świąt, aby były one pełne miłości i spędzone w rodzinnym gronie.
Życzę Wam pod choinkę wielu twórczych, szydełkowych projektów i dużo włóczki:) 
Niech spełnia się Wasze wszystkie marzenia, nawet te najskrytsze:) 
Lady with crochet:)


piątek, 14 grudnia 2018

Wesoła lama


Nie znam osoby, której na słowo lama nie przychodziłaby na myśl piosenka „Lama In my livingroom”.  Moja lama gościła w moim salonie, ponieważ powstała podczas mojego kanapowego dziergania w tym właśnie pokoju.  A piosenka przez pewien czas naprawdę była fajnym towarzyszem podróży, bo podczas jazdy samochodem śpiewał ją każdy z nas;).


   Generalnie lamy kojarzą mi się z fajnymi i miłymi zwierzętami i mam do nich słabość, podobnie jak do alpak. Miałam okazję z taką lamą pospacerować podczas wizyty w miejscu, które nazywa się Coniraya. Mieści się ono pod Krakowem i można tam spotkać alpaki, lamy jak i konie, a mało tego nakarmić je, pobyć z nimi w zagrodzie, a nawet wyjść z nimi na spacer. Te zwierzęta są bardzo przyjazne i sprawiają, że człowiekowi puszczają nerwy i staje się dzięki nim bardziej weselszy. 
Podczas spaceru miałam okazję wyprowadzać lamę o imieniu Toffi, która jest dość niesforną lamą i trzeba ja dobrze trzymać w ryzach. Ale w zamian jest dość przytulaśna i czasem skubnie po włosach lub po czapce, gdy ma się na niej pompon.


    Lamę wykonałam z bawełnianej włóczki Drops Loves You. Bardzo lubię dziergać z tej włóczki, bo nie dość, że fajnie się nią szydełkuje, to stosunek jakości do ceny jest bardzo fajny. Niestety jest to włóczka z recyklingu więc jej powtarzalność nie jest zachowana i może się okazać, że już nie kupimy np. koloru w danej grubości.
   Wzór na lamę pochodzi z książki „Animal friends of Pica Pau” i muszę przyznać, że to kolejna książka, która gdzieś zaskakuje mnie inną metoda wykonywania amigurumi. Autorka książki pokazuje sposób na wykonanie tułowia w całości bez przyszywania nóg, ale przez wrabianie ich w poszczególne miejsca. Dla mnie to super sprawa, bo wolę przyłączać nitkę i wrabiać elementy, niż je potem przyszywać. Maskotki wyglądają wtedy o wiele estetyczniej. A i z tego co wiem moment zszywania przez wielu z Was jest najmniej lubianym etapem podczas wykonywania maskotki.


  Lama kojarzy mi się również Ameryką Południową, a jak Ameryka Południowa to przede wszystkim kolory. Kolorowe pompony, frędzle itp. Dlatego lama zyskała piękne pomponowe korale i kolorową derkę z frędzelkami. I taka oto lama może być wspaniałym gościem na naszych salonachJ.


  Mam nadzieję, że nie dajecie się jeszcze świątecznej gorączce:). Cisza na moim blogu nie jest nią spowodowana, ale ostatnio przedłuża mi się remont, a i ostatnio się rehabilitowałam po wypadku, czego skutkiem było osłabienie organizmu i dość poważna grypa. Mam nadzieję, że wybaczycie mi jeszcze tak małą ilość postów na blogu, ale już wkrótce wrócę do normalności:). 
Ściskam Was mocno:)