Będę wdzięczna jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza:)

piątek, 23 listopada 2018

Inspiracje świąteczne 2018 - 1 cz. Koronka

Kochani, w tym roku dość późno zaczynam z inspiracjami, ale niestety wszystko jest wynikiem nieubłaganie płynącego czasu i konieczności pogodzenia remontu, pracy i prowadzenia bloga:) A i na szydełkowanie też byłoby miło znaleźć trochę czasu.
  W tym roku postanowiłam inspiracje podzielić na części i tak dzisiaj zapraszam na część pierwszą czyli koronki. Sami zobaczcie co znalazłam w internecie:).

1. Szydełkowe śnieżynki - pięknie wdzięczą się jako dekoracje zawieszone na choince lub na oknie. W sumie to zawiesić możemy je wszędzie. Łącząc je możemy otrzymać śnieżynkową girlandę. Oto kilka pomysłów:

https://pl.pinterest.com/pin/524458319103514867/

https://pl.pinterest.com/pin/852235929462562665/

https://pl.pinterest.com/pin/120049146303267635/

https://pl.pinterest.com/pin/110338259599355588/

https://pl.pinterest.com/pin/492088696781653365/

https://pl.pinterest.com/pin/652810908463176944/


2. Szydełkowe serwetki - nic tak nie zdobi naszych mebli czy świątecznie zastawionego stołu jak piękne serwetki z motywem gwiazdek czy dzwoneczków. Ja robiłam w zeszłym roku serwetkę z dzwoneczkami i z reniferami. Pięknie wyglądała na meblach:). Poniżej kilka inspiracji:

http://ladywithcrochet.blogspot.com/2017/12/serwetka-w-renifery.html

http://ladywithcrochet.blogspot.com/2016/12/serwetka-w-dzwoneczki.html

https://pl.pinterest.com/pin/720576009107213612/

https://pl.pinterest.com/pin/545780048570999575/

https://pl.pinterest.com/pin/AWOnwTfeiu8XvtwWt5x6K-RwkQLC6TEJcwQ-DYKOK451HkAit35KLbk/

3. Szydełkowe bombki i inne ozdoby - niekoniecznie mogą wisieć na choince, bo możemy je zawiesić w oknie lub wkomponować w stroik.

https://pl.pinterest.com/pin/461900505524572401/

https://pl.pinterest.com/pin/561190803563497755/

https://pl.pinterest.com/pin/314477986456421797/

https://pl.pinterest.com/pin/539517230345541647/

https://pl.pinterest.com/pin/470485492320048476/
4. Szydełkowe aniołki - chyba moje ulubione dekoracje świąteczne. Czy to wiszące, czy to stojące zawsze pięknie się prezentują:).

http://ladywithcrochet.blogspot.com/2017/12/proste-anioki.html

http://ladywithcrochet.blogspot.com/2017/12/anielska-trojca.html

https://pl.pinterest.com/pin/590886413587180339/

https://pl.pinterest.com/pin/377035800041155877/
I na deser szydełkowa wioska:) 

https://pl.pinterest.com/pin/534802524481031561/

Mam nadzieję, że się zainspirujecie, a ja życzę Wam wielu udanych projektów;) 

środa, 14 listopada 2018

Biała myszka


Kochani! 
Po moim ostatnim poście rozpętała się dyskusja. Wielu z Was  mówiło o tym jak było kiedyś z rękodziełem a jak jest dziś. Niestety wiele waszych komentarzy dotyczyło sytuacji z brakiem zrozumienia dlaczego coś właśnie tyle kosztuje...Jest to przykra sytuacja, że jest nas tak wielu niedocenianych, ale każdemu z Was życzę wytrwałości i sukcesów w tym co robicie:). 
  Chciałabym też podziękować za tak wiele komentarzy, które pojawiły się na FB czy na blogu. Dziękuje za każdą historię, którą poznałam, za każde dobre słowo i ogólnie za każdą Waszą reakcję:)
  A teraz przejdźmy do sedna:) 
Gdy zaczęłam pisać ten post na myśl przyszła mi legenda o królu Popielu. Co prawda w tej legendzie nie był on może ulubieńcem tych małych stworzonek, ale moja myszka jest jak najbardziej przyjazna i sympatyczna choć lubi się czasem schować w jakimś zakamarku:).



     Biała myszka powstała ze wzoru zamieszczonego w angielskiej książce „Cudli Amigurumi Toys” Mari-Liis Lille. Kiedy zobaczyłam ten wzór w książce po raz pierwszy, od razy wiedziałam co będzie moim wyborem.  Dlaczego?  Dlatego, że nie mogłam się oprzeć tym małym, słodkim, łapkom które urzekły mnie na całego.



    Moja myszka wyszła całkiem spora, ponieważ wykonałam ją z bawełny Drops.  Jej szydełkowanie zaczyna się od ogona, przechodząc kolejno do tułowia na pyszczku kończąc. Praktycznie wykonujemy ją w jednym kawałku, doszywając później nóżki i uszka. Na koniec wyszyłam jej nosek, a policzki ozdobiłam jej różem, dzięki czemu wygląda na bardziej przyjaznąJ
    Nie wiem jak się zapatrujecie na przyjaźń z myszką, ale myślę, że biała myszka może stać się Waszym towarzyszem na lata, zwłaszcza, że można ją schować nawet w kieszeni, a ona odwdzięczy się miłym towarzystwem. Jest również dobrze nastawiona na przyjaźń z kotem, jeśli takiego posiadacie w domu, tylko nie mam pewności czy z drugiej strony będzie to również pokojowe nastawienie:))



Kochani, pragnę również poinformować Was, że na FB ruszył sklep Lady with crochet:) Zapraszam do niego serdecznie. Możecie wejść do niego TUTAJ, albo polubić go w pasku po lewej stronie:)
Serdecznie zapraszam:) 

wtorek, 6 listopada 2018

Dlaczego rękodzieło kosztuje?

Ten temat powraca w wielu postach jak bumerang. Rękodzieło tanie nie nie jest i tanie nie będzie z wielu powodów. Myślę, że ta prawda Was nie zaskoczy. No może niektórych, a zwłaszcza tych co widząc pracę wypowiadają niestety komentarze typu: "trochę koralików, a taka cena...ile mogą kosztować takie koraliki..." lub " trochę włoczki, a cena z kosmosu...".


  Jeśli czytacie ten artykuł i kiedyś wypowiedzieliście podobne słowa nie obrażajcie się za ich cytowanie na moim blogu, bo moim celem nie jest obrażenie kogokolwiek i w jakikolwiek sposób, a pokazanie Wam i uświadomienie dlaczego rękodzieło ma swoją cenę.
   Komentarz z koralikami pochodzi z życia codziennego, bo usłyszałam go od Pani po 40-tce, która oglądała piękny naszyjnik z koralików ułożonych we wzór róż, który sprzedawał zagraniczny wystawca podczas Jarmarku Jagiellońskiego w Lublinie. Naszyjnik był naprawdę piękny. Co prawda może koszt koralików i odpowiedniej nitki do ich utkania nie był duży, ale ta Pani nie zauważyła całego piękna tej pracy, a mianowicie, że stoi za nim człowiek, który poświęcił swoje serce i czas by to dzieło wykonać i otrzymać za nie godne pieniądze, za które może żyć.
   Podczas tegorocznego Jarmarku w Holi usłyszałam takie stwierdzenie, które wypowiedział młody mężczyzna do swojej żony: " Taka cena za glinianą miskę to jakaś przesada! Pojedziesz sobie do xxx (tutaj wymienił sklep sieciowy sprzedający dekoracje do domu i artykuły gospodarstwa domowego) i kupisz sobie pięć innych takich misek i to ładniejszych...". Te słowa zakuły mnie w serce, ale na całe szczęście dziewczyna zauważyła, to czego nie zauważyła Pani z poprzedniej sytuacji.
 Kochani jeśli zajmujecie się rękodziełem w jakiejkolwiek postaci i prezentujecie je na grupach czy w innych miejscach w internecie, na pewno chociaż raz w życiu spotkaliście się z krytyką swojej pracy.
  Ja również mam to za sobą i reaguje na to w prosty sposób. Dziękuję za opinię i szanuję, że nie każdemu moje prace muszą przypaść do gustu. Nie zniechęcam się, bo dla mnie najważniejsze jest to, że wykonałam coś własnymi rękami. I właśnie to, że zrobiłam to własnymi rękami, własną ciężką pracą, bo wiedzy szydełkowej nie znalazłam na ulicy, ani nie kupiłam na allegro:). To są godziny ciężkiej i czasem żmudnej nauki, aby zdobyć wiedzę, która przyniosła mi w przyszłości wiele radości i satysfakcji.
   To jak wiele kosztuje to pracy pokażę Wam na przykładzie szydełkowego misia:



Miś jak miś trochę włóczki, a cena z kosmosu:) Rozłóżmy więc misia na czynniki pierwsze.


Po pierwsze muszę zrobić misiowi głowę. Na sam ten etap wchodzi: wykonanie głowy i umieszczaniu w niej bezpiecznych oczek. Kolejno muszę wykonać precyzyjnie uszka i nosek. Obydwa uszka muszę przyszyć do głowy, a nosek odpowiednio wyhaftować, wypełnić i przyszyć. Na koniec głowę również wypełniam odpowiednim wypełnieniem. Myślicie banalne? A co dalej?
        Etap drugi to wykonanie tułowia z nogami. Jak widzicie tułów to nie taka prosta sprawa. Muszę się wykazać umiejętnością zmiany włóczek, aby to wyglądało estetycznie i na dodatek zrobić drobne szeleczki. Nogi też szydełkuję każdą z osobna. Całość również muszę odpowiednio wypełnić i zaszyć. Teraz mogę przyszyć głowę do tułowia. Myślicie, że już koniec? Jeszcze nie:)
        Etap trzeci to wykonanie rączek. Tutaj powtarzają się wszystkie wcześniejsze etapy, a więc szydełkowanie dwoma kolorami, wypełnianie rączek i na koniec przyszycie ich do tułowia. Pamiętajmy, że rączki są dwie:).
 Tak w sumie w trzech "prostych" etapach powstał miś:) Ale co to?  Miś ma jeszcze swoje akcesoria na jesienne wieczory:).
      A więc etap czwarty to akcesoria:). Tutaj zaczyna się zabawa, bo nie zawsze włóczki opisane we wzorach pasują rozmiarowo i dane akcesorium wychodzi za duże albo za małe i trzeba zmieniać szydełka, pruć i dopasowywać itd.
   Czapeczka niby prosta, ale trzeba zrobić dziurki na uszka i malutki pomponik, który trzeba przyszyć. Potem wyszydełkować precyzyjnie kamizelkę, a na koniec zrobić kolorowy komin z kilku nitek włóczki.
No i co tu kosztuje? Na pierwszy rzut oka zużyliśmy tylko włóczkę w różnych kolorach, bezpieczne oczka w ilości sztuk dwóch, no i szydełko, które w końcu możemy użyć wielokrotnie. Co tu kosztuje?  No właśnie kosztuje to co jest między wierszami:) Kochani to czas i serce rękodzielnika.
  Aby wykonać coś dobrze potrzebujemy czasu na precyzję i dokładność. Nie da się tego wszystkiego wykonać w 5 minut i zrobić to dobrze, trwale i bezpiecznie dla użytkujących.
   Poza tym z każdą pracą kupujecie serce i pasję rękodzielnika, który chce się z Wami dzielić swoją radością tworzenia, a jednocześnie czerpie swoją satysfakcję, że może sprawić radość innym. Najwięcej kosztują te rzeczy, które wydają się nam bezcenne...
Kochany czytelniku, kochana czytelniczko. Pamiętaj, że rękodzieło to dzieło czyiś rąk i nie bójmy się tego powiedzieć to talent i ciężka praca, która kosztuje. Płacisz za miłość, pasję, wyjątkowość i jedyność w swoim rodzaju.
  A Ty kochany rękodzielniku pamiętaj o tym by cenić swoją pracę godnie. Wyceń swoją pracę proporcjonalnie do wysiłku i pracy jaką w nią włożyłeś, a na pewno znajdą się tacy co ją docenią:).
Jeśli zgadzacie się z tym tekstem wyraźcie to komentarzem pod postem, a jeśli coś Wam się nie spodobało również to wyraźcie. Dla mnie liczy się Wasze zdanie, a jestem jego bardzo ciekawa.
Trzymajcie się ciepło:)))



sobota, 3 listopada 2018

Kotek z rybką


Kochani, czas na powrót Lady with crochet:) W moim życiu narodziło się wiele wielkich zmian, a wśród nich jest przeprowadzka na lubelską wieś:) 
       Od momentu przeprowadzki na wieś towarzyszą mi dwa koty. Nie są one moją własnością, ale i w sumie w połowie może są. Na nasze podwórko przeniosła się kotka sąsiadów, która czując się bardziej bezpiecznie u nas, przyniosła dwójkę swoich maluchów.
        Niestety początkowy okres ich rozwoju trochę przegapiliśmy, ze względu na kursy między wsią, a Katowicami, czego efektem jest to, że kotki nie są przyzwyczajone do dotyku. Pomału to się zmienia, bo już wyrosły na dość okazałe sztuki i w wyjątkowych okazjach (przeważnie przy jedzeniu) tolerują dotykJ.  
        Kotka pozostała po prostu Kotką,  maluchy nazwaliśmy Pola i LeonJ Imiona nie są przypadkowe, bo mały lubił siedzieć po Seatem właśnie Leonem, a mała siedziała pod moją Polówką, więc została Polą. Taka ci to oko kocia filozofia.
     To wprowadzenie nie jest przypadkowe, bo ostatnio kotki stały mi się bliższe i szukam wzorów właśnie na te zwierzaki. Statystycznie okazało się, że wielu ludzi uspokajają zdjęcia i filmy z kotkami. Czemu? Nie wiem dokładnie, ale postanowiłam wyszydełkować kota, który chyba jest moją jedną z większych maskotek jakie miałam okazję wyszydełkować.


      Do jego wykonania wybrałam włóczkę Drops Paris. Jest to grubsza bawełna, więc liczyłam się z tym, że zejdzie jej więcej. Udało mi się zamówić śliczny kolor szaro-fioletowy, który naprawdę pięknie prezentuje się na tej maskotce. Kontrastowo, aby nie było nudno, wprowadzone są kolorowe elementy, które sprawiają, ze Kotek nabiera charakteru psotnika.
      Wzór na kotka zaczerpnęłam z książki „Cudli Amigurumi Toys” Mari-Liis Lille. Która podaje fajny sposób dziergania. Zaczynamy od nóżek, przechodząc kolejno przez tułów, który modelujemy przez zwiększanie i zmniejszanie oczek.  
    Wykonywanie tego kotka, było dla mnie dużą przyjemnością, zwłaszcza, że jak na prawdziwego łowcę przystało, ma on swoją osobistą zdobycz. Jest nią kolorowa rybka, którą kotek dzielnie niesie pod pachąJ.


 Taki oto duet wędruje dumnie przez świat i szuka uroczego domku do zamieszkania. 
Kochani, mój powrót na bloga będzie jeszcze troszkę ograniczony, ale już bardzo się cieszę, że znów mogę się z Wami dzielić moimi pracami:) 
Trzymajcie się ciepło:))))))