Będę wdzięczna jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza:)

sobota, 3 listopada 2018

Kotek z rybką


Kochani, czas na powrót Lady with crochet:) W moim życiu narodziło się wiele wielkich zmian, a wśród nich jest przeprowadzka na lubelską wieś:) 
       Od momentu przeprowadzki na wieś towarzyszą mi dwa koty. Nie są one moją własnością, ale i w sumie w połowie może są. Na nasze podwórko przeniosła się kotka sąsiadów, która czując się bardziej bezpiecznie u nas, przyniosła dwójkę swoich maluchów.
        Niestety początkowy okres ich rozwoju trochę przegapiliśmy, ze względu na kursy między wsią, a Katowicami, czego efektem jest to, że kotki nie są przyzwyczajone do dotyku. Pomału to się zmienia, bo już wyrosły na dość okazałe sztuki i w wyjątkowych okazjach (przeważnie przy jedzeniu) tolerują dotykJ.  
        Kotka pozostała po prostu Kotką,  maluchy nazwaliśmy Pola i LeonJ Imiona nie są przypadkowe, bo mały lubił siedzieć po Seatem właśnie Leonem, a mała siedziała pod moją Polówką, więc została Polą. Taka ci to oko kocia filozofia.
     To wprowadzenie nie jest przypadkowe, bo ostatnio kotki stały mi się bliższe i szukam wzorów właśnie na te zwierzaki. Statystycznie okazało się, że wielu ludzi uspokajają zdjęcia i filmy z kotkami. Czemu? Nie wiem dokładnie, ale postanowiłam wyszydełkować kota, który chyba jest moją jedną z większych maskotek jakie miałam okazję wyszydełkować.


      Do jego wykonania wybrałam włóczkę Drops Paris. Jest to grubsza bawełna, więc liczyłam się z tym, że zejdzie jej więcej. Udało mi się zamówić śliczny kolor szaro-fioletowy, który naprawdę pięknie prezentuje się na tej maskotce. Kontrastowo, aby nie było nudno, wprowadzone są kolorowe elementy, które sprawiają, ze Kotek nabiera charakteru psotnika.
      Wzór na kotka zaczerpnęłam z książki „Cudli Amigurumi Toys” Mari-Liis Lille. Która podaje fajny sposób dziergania. Zaczynamy od nóżek, przechodząc kolejno przez tułów, który modelujemy przez zwiększanie i zmniejszanie oczek.  
    Wykonywanie tego kotka, było dla mnie dużą przyjemnością, zwłaszcza, że jak na prawdziwego łowcę przystało, ma on swoją osobistą zdobycz. Jest nią kolorowa rybka, którą kotek dzielnie niesie pod pachąJ.


 Taki oto duet wędruje dumnie przez świat i szuka uroczego domku do zamieszkania. 
Kochani, mój powrót na bloga będzie jeszcze troszkę ograniczony, ale już bardzo się cieszę, że znów mogę się z Wami dzielić moimi pracami:) 
Trzymajcie się ciepło:))))))



14 komentarzy:

  1. Jak zwykle Pani prace zaskakują :) Bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kotek-urwis, ale wygląda bardzo pozytywnie. Wygląda, jakby potrzebował czułości, więc pewnie szybko znajdzie swojego ludzia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! Kotek jest cudowny;)Bardzo podoba mi się ta stonowana kolorystyka, fajnie to wygląda, że uszka się różnią;)
    i rybka jest...zadbałaś o każdy szczegół;)
    Cieszę się że wracasz na bloga;D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny Kocur (bo to chyba ON?). Elegancki i oryginalny, bo zamiast zwyczajowej myszy jego zdobyczą jest rybka ;).

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że wracasz :) Wszystko potrzebuje czasu, ale na pewno się powolutku poukłada :) Cudny kotek :) A podobno koty wody się boją - na pewno nie ten :D urodzony łowca :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny kotek, kolorowe akcenty dodają oryginalności :) Wygląda jakby potrzebował dużo przytulania. Z pewnością szybko znajdzie swój dom :)

    OdpowiedzUsuń