Będzie mi miło za każdy zostawiony ślad po sobie w postaci komentarza:)

niedziela, 20 maja 2018

Beżowa serwetka z elementów

W trakcie moich ostatnich poszukiwań co bym tu mogła wyszydełkować, natrafiłam na fajny wzór elementów szydełkowych. Bardzo spodobał mi się wzór, a że po obrusie, który robiłam dla siostry chyba z 3 lata temu, pozostało mi trochę kordu postanowiłam go wykorzystać.


  Bardzo dawno nic z niego nie robiłam, ponieważ nie za bardzo przepadam za robótkami z jego użyciem. Nie chodzi tu może o śliską nitkę, ale o sam efekt końcowy robótki, bo kord daje dość ścisłe sploty.
  Znaleziony przeze mnie wzór jakoś do kordu mi pasował, a że potrzebowałam jakiejś nowej serwetki na mały stoliczek do salonu, to połączenie kordu z tym wzorem wydawało mi się dobrym posunięciem.


   Kord nie należy do łatwych w obróbce, zwłaszcza, że mam traumę po usztywnianiu obrusu z tej nitki. Nie wiem czy pamiętacie, że kiedy chciałam usztywnić obrus z kordu w Łudze, zrobił mi się z niego kamień. Nie pomagało namaczanie, dopiero wypranie  w pralce w 90 stopniach rozmiękczyło go do normalnego stanu. Nie miałam wtedy nic do stracenia, a sposób okazał się skuteczny:)


  Tym razem serwetkę po prostu tylko rozprasowałam, bo po tej traumie nie mam odwagi usztywniać czegokolwiek z tej nitki:).
 Serwetka jest skromna i prosta  może nie do końca jestem zadowolona z efektu końcowego to i tak uważam, że nie jest źle.


  A Wy macie jakieś doświadczenie w pracy z tym kordonkiem? Piszcie śmiało:)
Pozdrawiam serdecznie:)

środa, 16 maja 2018

Szydełkowa makatka

Obecnej mody na tkane makatki nie da się nie zauważyć. Nie powiem żeby ta moda mi się nie podobała, bo tkane makatki są bardzo urocze i można tworzyć naprawdę fajne i nowoczesne kompozycję pasujące praktycznie do każdego wnętrza.
  Wielu z Was mogło się spotkać z makatami u swoich babć. Królowały one wtedy przeważnie w kuchni, a były to haftowane kawałki materiału z jakimś obrazkiem i przesłaniem, dotyczącym Boga czy gościnności w danej chacie czy domu.
 Obecnie królowymi domów stały się tkane makatki, a ja bardzo zapragnęłam mieć taką u siebie:).
 Ze względu na brak krosna, a i okrojonego czasu na naukę kolejnej techniki, zaczęłam się zastanawiać czy jest możliwe stworzenie takiej makatki na szydełku? Mam nadzieję, że dzisiejszy post będzie odpowiedzią na to pytanie:).


   Pierwszym krokiem do stworzenia takiej robótki było wybranie odpowiedniego wzoru. Z tym nie było większego problemu, ponieważ jest to fragment wzoru, który wykorzystywany jest do toreb wayuu, a znalazłam go na Pinterest.


  Drugiem krokiem było wybranie odpowiedniej włóczki. Postawiłam na bawełnianą włóczkę Drops Loves You oraz Camilla. Chciałam aby na białej bazie pięknie odznaczały się piękne kolory włóczki Drops. Teraz pozostało już tylko szydełkowanie, ale okazało się, że jednak to nie był koniec.


  Po wykonaniu makatki czegoś mi brakowało. Postanowiłam wybrać kontrastowy, turkusowy kolor grubszej włóczki z Dropsa i wykonać na dolnym brzegu frędzelki. Okazało się to dobrym posunięciem, ale jeszcze czegoś mi brakowało...
  Tak wpadłam na pomysł dodaniu pomponów. Użyłam dużych i małych, które wkomponowałam we wzór i wtedy już moja robótka była skończona.


Ostatnim elementem było znalezienie odpowiedniego patyczka, na którym mogłabym umieścić taką makatkę. Przez ten drobny element robótka przeleżała w szafie prawie pół roku. Sprawa okazała się nie taka prosta jak myślałam. I tak nastał weekend majowy i porządki na działce. Podczas wykopywania pnia po złamanym drzewie, okazało się, że jego korzenie są idealne do mojej robótki. Szybko oskalpowałam kawałek i zostawiłam go na słońcu do wysuszenia i tak otrzymałam idealną bazę.


 Jak widać szydełkowa makatka może być również urocza. Najważniejsze dla mnie jest to, że jest w stu procentach moją pracą wykonaną od a do z.
Mam nadzieję, że moja makatka zainspiruje Was do tworzenia własnych kompozycji do czego bardzo Was zachęcam:).
Pozdrawiam


czwartek, 10 maja 2018

Mała turkusowa serwetka

Zmorą każdego szydełkowicza jest szacowanie. Musimy określić ile potrzebujemy włóczki czy kordonka na daną pracę, a nie zawsze używamy włóczki podanej w gazetce czy w książce. Śmiało mogę powiedzieć, że chyba mało kto korzysta z opisanych materiałów:).
  Ja przyznaję się bez bicia, że zawsze podoba mi się inny kordonek czy włóczka, a podane we wzorze materiały są u nas nie dostępne lub bardzo drogie. Ale dlaczego szacowanie jest zmorą? Ręka w górę kto nie miał sytuacji w której zabrakło mu nitki na ostatnie okrążenie, a jeszcze gorzej na ostatnie sploty potrzebne do zamknięcia okrążenia.


  Mnie nie raz zdarzyła się taka sytuacja. Najgorzej jest z pozostałościami włóczek po wcześniejszych robótkach. Siedzę wtedy wpatrzona w motek i zastanawiam się czy starczy czy nie starczy:).
Tym razem jeśli chodzi o turkusowy kordonek starczyło z powodzeniem i nawet coś tam jeszcze zostało. Tak właśnie powstała mała turkusowa serwetka. Po prostu chciałam wykończyć ten kolor kordonka, a mój kosz na kordonki nie zamykał się właśnie przez jeden nieskończony motek, więc trzeba było jakoś tej sytuacji zaradzić.


   W tej małej serwetce podoba mi się wplecenie techniki filetowej z pięknymi, bujnie wyglądającymi splotami dookoła, na delikatnych pikotkach kończąc. Uważam, że ma ona swój urok, zwłaszcza, że ta czterolistna koniczynka w środku powinna przynieść szczęście.



 Wzór na tę serwetkę znalazłam w jednej z gazetek szydełkowych, a użyłam resztki kordonka Max w kolorze turkusowym oraz szydełko 1,5.
 Mam nadzieje, że też jesteście zdania, że małe serwetki też potrafią być urocze;)
Pozdrawiam:)


niedziela, 6 maja 2018

Szaro-miętowo-żółty pled

Kochani, przepraszam za tę dość długą ciszę na blogu. Nie chcę się tłumaczyć, ale musiałam trochę naładować baterie i nabrać energii, bo ostatnie dni kwietnia były dla mnie ciężkie i jakoś też przesilenie wiosenne bardzo na mnie źle działało. Ale dziś po odpoczynku na magicznym Polesiu, mój zregenerowany organizm jest gotowy do działania:).
  Na początku chciałabym Was zaprosić do Iwony z bloga SzydełkoweCudasie na wpis o tym co szydełko ma wspólnego z farmacją. Dziękuję Iwonie za tę propozycję, a artykuł możecie przeczytać klikając TUTAJ. Serdecznie Was zapraszam do jego przeczytania:).
Teraz wracam do mojego dzisiejszego tematu, a jest nim moja przygoda z szydełkiem tunezyjskim.
Od dawien dawna zanosiłam się na pracę z tym narzędziem, ale jakoś zawsze nie było okazji. Jednak kiedy zamawiałam włóczki i trafiłam na fajne kolory mięty i słonecznej żółci, to od razu wiedziałam, co mam zrobić.


  Wszystko zaczęło się od tego, że potrzebowałam pledu, którym spokojnie mogę zakryć sobie nogi. Mój organizm chyba nie grzeje mnie równomiernie, bo przeważnie od pasa w górę jest mi ciepło, a gorzej jest w drugą stronę, czyli od pasa w dół:). Ze względu na to, że posiadam tylko same duże koce, pomyślałam, że fajnie byłoby wyszydełkować sobie jakiś ciepły, ale lekki pledzik.


 Wzór na enterlaca od dawna chodził mi po głowie. Podobnie było z kolorami - szarym, miętą i żółtym. Bardzo podoba mi się połączenie tych trzech kolorów, a wzór z prostokącików ładnie to podkreśla.


   Chciała uzyskać prostokątny kształt, więc poszczególne elementy są prostokątne, a nie kwadratowe. Tak otrzymałam wymiar 110x135 cm .
Choć wykonanie takiego koca to dość żmudna praca, ale warta zachodu. Prostokąty przerabia się w miarę szybko, jest tylko dużo nitek do schowania:).


Brzeg kocyka wykonałam słupkami reliefowymi, ponieważ chciałam, aby nie był on prosty, ale lekko falował. Zapomniałam dodać, że użyłam włóczki Kotek i szydełka 4.0.
  Szydełkowanie metodą tunezyjską wzoru entelac ma swoje zalety. Jest to metoda wydajna jeśli chodzi o włóczkę, elementy łączymy ze sobą w trakcie przerabiania, więc nie musimy ich dodatkowo zszywać. Dodatkowo możemy sobie regulować długości boków elementów i otrzymać kształt prostokątny lub kwadratowy. Ostatnim plusem jest to, że można użyć zwykłego szydełka do włóczki i otrzymamy taki sam efekt. Jedynym minusem jest chyba tylko czasochłonność:).


 Nie wiem czy mieliście już swoje przygody z szydełkiem tunezyjskim, ale bardzo Was zachęcam do spróbowania jeśli jeszcze nie mieliście z nim do czynienia.
Ciekawa jestem czy też sięgacie po tę technikę, więc piszcie śmiało o swoich przygodach:).
Pozdrawiam:)

wtorek, 24 kwietnia 2018

Wrzosowa serwetka z ananasami

Kochani, jeśli zauważacie moją zmniejszoną aktywność na blogu i mediach społecznościowych to macie całkowitą rację, że tak jest. Bardzo proszę Was o zrozumienie w tej kwestii, gdyż jestem w trakcie wykonywania nowego projektu szydełkowego, a i życie prywatne też płata mi figla i pożera czas nagminnie i każdego dnia;).


      Gdzieś w tak zwanym międzyczasie powstała ta oto serwetka. Jest ona wynikiem kolejnej próby wykończenia kordonka nowosolskiego we wrzosowym kolorze. Podobnie jak przy poprzednich kolorach, kordonka została jeszcze ilość, która pewnie pozwoli na powstanie jeszcze jednej takiej serwetki:).


  Wzór na serwetkę pochodzi z jednej z gazetek szydełkowych, niestety nie pamiętam z której ale chyba była to Diana Robótki. W tym wzorze bardzo podoba mi się gra tych wszystkich splotów i figur jakie powstają z ich połączenia. Mamy tutaj pęczki, łańcuszki i oczka układające się we wzór ananasów.



 Bardzo podoba mi się to połączenie z oczek łańcuszka, które tworzą ładny, ażurowy kształt. Wszystko przeplata się ze sobą w ładny i zgrany sposób jakby jedno się kończyło a zaczynało drugie.



   Mam nadzieję, że macie podobne odczucia i serwetka Wam się spodoba. Wrzosowa serwetka trafiła do mojej mamy, a i była robiona z myślą o niej i jej imieninach. Kolor pasuje do wystroju jej pokoju, więc mam nadzieję, że trafiłam z prezentem. Mama wyglądała na zadowoloną:).
  Już wkrótce uchylę rąbka tajemnicy o moim nowym projekcie, ale zapewniam Was, że nudno nie będzie:).
Pozdrawiam:)

wtorek, 17 kwietnia 2018

Lalka Ania

Była już Zuzia lalka nieduża, a dziś kolej na jej większą siostrę. Poznajcie więc Anię:).
   Ania nie powstała przypadkiem. Kiedy wykonałam moją pierwszą lalkę Zuzię, moja córka dosłownie suszyła mi uszy, żebym zrobiła też taką dla niej, tylko, że w większej wersji. Cóż miała począć matka polka jak nie chwycić za szydełko i wyszydełkować lalkę dla swojego dziecka;).


   Lalka Ania jest większa od swojej poprzedniczki, a powstała głównie z resztek włóczek jakie pozostały mi z wcześniejszych robótek. Nazbierało się tego trochę, a amigurumi jest na tyle wdzięczne, że takie końcówki można wykorzystać do swojej robótki.
  Tak jak widzicie było do czego wykorzystywać, bo część poszła na buciki, część na spodnie i bluzeczkę, trochę na sweterek i czapkę i niewielka ilość na torebusię.


 Wzór na tę lalkę pochodzi ze strony Amigurumi Today i pewnie większości jest Wam znany. Jest to bardzo wdzięczny wzór, bo możemy bawić się kolorami lub dodatkami i tworzyć lalki o własnym charakterze. U mnie na razie dominują brunetki, nie ze względu, że sama nią jestem, ale nie miałam takiego ładnego odcienia żółtego, który mógłby się nadać na włosy w tym kolorze.
    Bardzo lubię w tym wzorze te wszystkie dodatki: czapeczkę z pomponem, sweterek, który zyskał kolorowy guziczek i torebkę, którą robię według własnego wzoru, a przyozdobiłam ją guziczkiem z kotkiem.


Czy jest to wersja większa czy mniejsza, są one jednakowo urocze. Dla porównania zamieszczam zdjęcie, gdzie możecie zobaczyć lalkę wykonaną z bawełnianej włóczki Camilla i Anię wykonaną głównie z włóczki Kotek i Dora. Jak widzicie jest dość znaczna różnica w wielkości, ale obie fajnie się prezentują.



Jak wspominałam przy Zuzi we wzorze tym trzeba trochę zmodyfikować kamizelkę, bo w jednej i drugiej lalce wychodziła ona trochę za duża, co sprawiało, że nieestetycznie odstawała zwłaszcza w tylnej części. Musicie po prostu zmniejszyć ilość oczek na szerokości kazmizelki i z 2-3 oczka na przednich połach.


    Ania stała się już wierną towarzyszką mojej Oliwii i nie rozstaje się z nią zwłaszcza w wieczory, gdzie zawsze przed spaniem musi sobie z nią pogadać:). Widocznie rozmowy z nią się ciekawe:).
Mam nadzieję, że druga lalka też zyska Waszą sympatię, bo ja jestem zadowlona i z jednej i z drugiej:).
Pozdrawiam serdecznie:)

czwartek, 12 kwietnia 2018

Serwetka z piórkami

Uwielbiam te chwile kiedy wiosna pełną parą daje nam o sobie znać. W powietrzu unosi się jej zapach, w uszach dźwięczą nam śpiewy ptaków, a przede wszystkim zaczynają się pojawiać zielone akcenty. 


 Z okazji moich urodzin w ostatni weekend wybraliśmy się całą rodziną na wieś. Muszę przyznać, że był to bardzo udany weekend, gdzie mogłam poczuć, że wiosna w pełni. Mam takie dwie swoje wytyczne, kiedy wiem, że już ta wyczekiwana po długiej zimie pora roku zawitała do nas:). Pierwszym są bociany, a drugim pięknie kwitnące żółte forsycje.
  Właśnie podczas mojego wyjazdu widziałam i jedno, i drugie, a największym prezentem i zaskoczeniem dla mnie było spotkanie bobra:). Może wydawać się Wam to dziwny prezent, ale uważam, że spotkać to zwierzę w naturalnych warunkach podczas spaceru to naprawdę coś:). 


  Tak lekki i wiosenny nastrój zaowocował serwetką lekką jak piórko;). Mowa tu o serwetce, której brzeg przypomina mi poukładane w okręgu piórka. Spotkanie ze wzorem na tę serwetkę było jak miłość od pierwszego wejrzenia. Szybko zamówiłam szary kordonek Maxi, bo on najbardziej pasował mi do tego wzoru, który już analizowałam w mojej głowie, a na dodatek ten kolor jasnej szarości nadaje jej naprawdę fajnego, lekkiego wyglądu, a co najważniejsze kolor jej dość uniwersalny. 


   Wykonanie jej sprawiło mi wiele radości i jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego. Choć może nie ma tu zabawy kolorem, ale jest spokój, stonowanie i ciekawy, a zarazem łatwy w wykonaniu motyw. 


Mam nadzieję, że Wam również będzie się ten wzór kojarzył z piórkami i będziecie mieć podobną wizję:). 
Ciekawa jestem co tam wiosennego macie obecnie na szydełku:) Piszcie śmiało:) 
Pozdrawiam:)