Będę wdzięczna jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza:)

niedziela, 13 stycznia 2019

Szydełkowe poduszki z warkoczem

Kochani, ostatnio na moim blogu pojawiało się głównie amigurumi. Dlatego dziś chciałabym Wam pokazać szydełkowe poduszki, abyście nie myśleli, że poza maskotkami inne wyroby szydełkowe mnie nie interesują:).
  Oczywiście kocham wszystko co szydełkowe i poza maskotkami mam jeszcze wiele Wam do pokazania. Mam chociażby plik nowych serwetek szydełkowych, ale ze względu na remont nie za bardzo miałam jak je usztywnić i sfotografować. Warunki na to pomału się klarują i różnorodność pomału wraca na bloga.:)


   Dlatego dziś chciałabym Wam pokazać moje szydełkowe poduszki z warkoczem. Wzór warkoczy zawsze mi się podobał, ale niestety największą trudnością było to, że przeważnie warkocze to domena robótek na drutach, a te wciąż mi nie po drodze. Dlatego kiedy tylko wyszło na światło dzienne wydanie gazetki ze wzorem na warkocze wiedziałam, że będę musiała sobie zrobić poszewki na poduszki.


   Po pierwsze stanęłam przed wyborem odpowiedniej włóczki. Mój wyrób padł na Alpine Alpaca, która zawiera w składzie dodatek wełny z alpaki. Jest to bardzo mięciutka włóczka i o fajnej grubości na robienie poduszek z warkoczami. Być może dla niektórych mankamentem będą szpary jakie powstają przy zakręcaniu warkoczy, ale mnie to w ogóle nie przeszkadza, ponieważ dobrałam poszewkę o zbliżonym kolorze do włóczki, stąd powstałe otworki nie są tak rażące w oczy.


  Wykonanie warkoczy nie jest też bardzo skomplikowane i nie trzeba się go bać. Efekt końcowy jest naprawdę super. Choć może te na drutach są bardziej kształtne, tak te szydełkowe też bardzo mi się podobają i nie zamierzam rezygnować z ich dalszego wykorzystywania w pracach szydełkowych.
  Poduszeczki są bardzo mięciutkie i przyjemne w dotyku, a możliwość ściągnięcia poszewki pozwala również na ich wypranie i zachowanie ich w czystości.


 Chętnie poznam Waszą opinię na temat szydełkowych warkoczy i czy wykorzystujecie je w swoich pracach:) Piszcie śmiało:)

niedziela, 30 grudnia 2018

Lalka kuchareczka

Kochani, czas strasznie leci, a ja dziś dopiero się zorientowałam jak dawno nie napisałam posta na blogu. Zebrało mi się tak wiele zajęć, że nawet nie wiem kiedy czas tak szybko przeszedł mi przez palce. Już wkrótce Sylwester, a ja wciąż się zastanawiam kiedy ten rok minął.
  Jednym z owoców mojej tegorocznej pracy jest laleczka, którą prezentuję Wam z wielką przyjemnością. Jest to mała kuchareczka, która wspaniale mi się wpasowała w ten świąteczny i noworoczny czas, kiedy dość sporo czasu spędzamy w kuchni:).


   Moja kuchareczka powstała dzięki książce "My crochet doll" autorki Isabelle Kessdjian, która przedstawia nam różne wersje laleczek, bazując na podstawowym korpusie. Zmieniamy tylko stroje, akcesoria czy kolory włosów i otrzymujemy różne ciekawe wersje jednej postaci:).
  Wykonanie laleczki zaczęłam od wykonania korpusu. Jest to najważniejszy element pracy dla którego będziemy tworzyć stroje i akcesoria. W moim przypadku laleczka zyskała piękną, różową sukieneczkę, która jest zapinana z tyłu na guziczki. 


Po jej zdjęciu laleczka posiada bardzo istotny szczegół, bo pod sukieneczką znajdują się gustowne, żółte majteczki:). Uwielbiam tę szczegółowość autorki, która dba o każdy szczegół. 


 Następnie tworzyłam kolejne akcesoria w postaci fartuszka i bucików, ale nie byłabym sobą gdybym czegoś nie dodała od siebie. Buciki zmodyfikowałam i wykonałam wkładane buciki z falbanką, a także zrezygnowałam z chusty na głowie,a związałam je ozdobną tasiemkę. Zmieniłam również kolor włosów, ponieważ brunetka bardziej pasowała mi do całości 


   Taka kuchareczka może Wam ugotować lub upiec co tylko zechcecie:). Pierogi, babeczki czy bigos to dla niej pestka:). 
   Na koniec korzystając z okazji chciałabym Wam życzyć szczęśliwego Nowego Roku, owocnego w nowe projekty szydełkowe i hand-made'owe:). Aby czas poświęcony na szydełkowanie nigdy się nie kończył, a i żeby był to rok obfity w morze włóczki i pomysłów na jej przerobienie;). 
Trzymajcie się ciepło i bezpiecznie;) 
  Do zobaczenia w 2019 roku:))

niedziela, 23 grudnia 2018

Wesołych Świąt:)

Kochani,
Życzę Wam zdrowych i wesołych świąt, aby były one pełne miłości i spędzone w rodzinnym gronie.
Życzę Wam pod choinkę wielu twórczych, szydełkowych projektów i dużo włóczki:) 
Niech spełnia się Wasze wszystkie marzenia, nawet te najskrytsze:) 
Lady with crochet:)


piątek, 14 grudnia 2018

Wesoła lama


Nie znam osoby, której na słowo lama nie przychodziłaby na myśl piosenka „Lama In my livingroom”.  Moja lama gościła w moim salonie, ponieważ powstała podczas mojego kanapowego dziergania w tym właśnie pokoju.  A piosenka przez pewien czas naprawdę była fajnym towarzyszem podróży, bo podczas jazdy samochodem śpiewał ją każdy z nas;).


   Generalnie lamy kojarzą mi się z fajnymi i miłymi zwierzętami i mam do nich słabość, podobnie jak do alpak. Miałam okazję z taką lamą pospacerować podczas wizyty w miejscu, które nazywa się Coniraya. Mieści się ono pod Krakowem i można tam spotkać alpaki, lamy jak i konie, a mało tego nakarmić je, pobyć z nimi w zagrodzie, a nawet wyjść z nimi na spacer. Te zwierzęta są bardzo przyjazne i sprawiają, że człowiekowi puszczają nerwy i staje się dzięki nim bardziej weselszy. 
Podczas spaceru miałam okazję wyprowadzać lamę o imieniu Toffi, która jest dość niesforną lamą i trzeba ja dobrze trzymać w ryzach. Ale w zamian jest dość przytulaśna i czasem skubnie po włosach lub po czapce, gdy ma się na niej pompon.


    Lamę wykonałam z bawełnianej włóczki Drops Loves You. Bardzo lubię dziergać z tej włóczki, bo nie dość, że fajnie się nią szydełkuje, to stosunek jakości do ceny jest bardzo fajny. Niestety jest to włóczka z recyklingu więc jej powtarzalność nie jest zachowana i może się okazać, że już nie kupimy np. koloru w danej grubości.
   Wzór na lamę pochodzi z książki „Animal friends of Pica Pau” i muszę przyznać, że to kolejna książka, która gdzieś zaskakuje mnie inną metoda wykonywania amigurumi. Autorka książki pokazuje sposób na wykonanie tułowia w całości bez przyszywania nóg, ale przez wrabianie ich w poszczególne miejsca. Dla mnie to super sprawa, bo wolę przyłączać nitkę i wrabiać elementy, niż je potem przyszywać. Maskotki wyglądają wtedy o wiele estetyczniej. A i z tego co wiem moment zszywania przez wielu z Was jest najmniej lubianym etapem podczas wykonywania maskotki.


  Lama kojarzy mi się również Ameryką Południową, a jak Ameryka Południowa to przede wszystkim kolory. Kolorowe pompony, frędzle itp. Dlatego lama zyskała piękne pomponowe korale i kolorową derkę z frędzelkami. I taka oto lama może być wspaniałym gościem na naszych salonachJ.


  Mam nadzieję, że nie dajecie się jeszcze świątecznej gorączce:). Cisza na moim blogu nie jest nią spowodowana, ale ostatnio przedłuża mi się remont, a i ostatnio się rehabilitowałam po wypadku, czego skutkiem było osłabienie organizmu i dość poważna grypa. Mam nadzieję, że wybaczycie mi jeszcze tak małą ilość postów na blogu, ale już wkrótce wrócę do normalności:). 
Ściskam Was mocno:) 



piątek, 23 listopada 2018

Inspiracje świąteczne 2018 - 1 cz. Koronka

Kochani, w tym roku dość późno zaczynam z inspiracjami, ale niestety wszystko jest wynikiem nieubłaganie płynącego czasu i konieczności pogodzenia remontu, pracy i prowadzenia bloga:) A i na szydełkowanie też byłoby miło znaleźć trochę czasu.
  W tym roku postanowiłam inspiracje podzielić na części i tak dzisiaj zapraszam na część pierwszą czyli koronki. Sami zobaczcie co znalazłam w internecie:).

1. Szydełkowe śnieżynki - pięknie wdzięczą się jako dekoracje zawieszone na choince lub na oknie. W sumie to zawiesić możemy je wszędzie. Łącząc je możemy otrzymać śnieżynkową girlandę. Oto kilka pomysłów:

https://pl.pinterest.com/pin/524458319103514867/

https://pl.pinterest.com/pin/852235929462562665/

https://pl.pinterest.com/pin/120049146303267635/

https://pl.pinterest.com/pin/110338259599355588/

https://pl.pinterest.com/pin/492088696781653365/

https://pl.pinterest.com/pin/652810908463176944/


2. Szydełkowe serwetki - nic tak nie zdobi naszych mebli czy świątecznie zastawionego stołu jak piękne serwetki z motywem gwiazdek czy dzwoneczków. Ja robiłam w zeszłym roku serwetkę z dzwoneczkami i z reniferami. Pięknie wyglądała na meblach:). Poniżej kilka inspiracji:

http://ladywithcrochet.blogspot.com/2017/12/serwetka-w-renifery.html

http://ladywithcrochet.blogspot.com/2016/12/serwetka-w-dzwoneczki.html

https://pl.pinterest.com/pin/720576009107213612/

https://pl.pinterest.com/pin/545780048570999575/

https://pl.pinterest.com/pin/AWOnwTfeiu8XvtwWt5x6K-RwkQLC6TEJcwQ-DYKOK451HkAit35KLbk/

3. Szydełkowe bombki i inne ozdoby - niekoniecznie mogą wisieć na choince, bo możemy je zawiesić w oknie lub wkomponować w stroik.

https://pl.pinterest.com/pin/461900505524572401/

https://pl.pinterest.com/pin/561190803563497755/

https://pl.pinterest.com/pin/314477986456421797/

https://pl.pinterest.com/pin/539517230345541647/

https://pl.pinterest.com/pin/470485492320048476/
4. Szydełkowe aniołki - chyba moje ulubione dekoracje świąteczne. Czy to wiszące, czy to stojące zawsze pięknie się prezentują:).

http://ladywithcrochet.blogspot.com/2017/12/proste-anioki.html

http://ladywithcrochet.blogspot.com/2017/12/anielska-trojca.html

https://pl.pinterest.com/pin/590886413587180339/

https://pl.pinterest.com/pin/377035800041155877/
I na deser szydełkowa wioska:) 

https://pl.pinterest.com/pin/534802524481031561/

Mam nadzieję, że się zainspirujecie, a ja życzę Wam wielu udanych projektów;) 

środa, 14 listopada 2018

Biała myszka


Kochani! 
Po moim ostatnim poście rozpętała się dyskusja. Wielu z Was  mówiło o tym jak było kiedyś z rękodziełem a jak jest dziś. Niestety wiele waszych komentarzy dotyczyło sytuacji z brakiem zrozumienia dlaczego coś właśnie tyle kosztuje...Jest to przykra sytuacja, że jest nas tak wielu niedocenianych, ale każdemu z Was życzę wytrwałości i sukcesów w tym co robicie:). 
  Chciałabym też podziękować za tak wiele komentarzy, które pojawiły się na FB czy na blogu. Dziękuje za każdą historię, którą poznałam, za każde dobre słowo i ogólnie za każdą Waszą reakcję:)
  A teraz przejdźmy do sedna:) 
Gdy zaczęłam pisać ten post na myśl przyszła mi legenda o królu Popielu. Co prawda w tej legendzie nie był on może ulubieńcem tych małych stworzonek, ale moja myszka jest jak najbardziej przyjazna i sympatyczna choć lubi się czasem schować w jakimś zakamarku:).



     Biała myszka powstała ze wzoru zamieszczonego w angielskiej książce „Cudli Amigurumi Toys” Mari-Liis Lille. Kiedy zobaczyłam ten wzór w książce po raz pierwszy, od razy wiedziałam co będzie moim wyborem.  Dlaczego?  Dlatego, że nie mogłam się oprzeć tym małym, słodkim, łapkom które urzekły mnie na całego.



    Moja myszka wyszła całkiem spora, ponieważ wykonałam ją z bawełny Drops.  Jej szydełkowanie zaczyna się od ogona, przechodząc kolejno do tułowia na pyszczku kończąc. Praktycznie wykonujemy ją w jednym kawałku, doszywając później nóżki i uszka. Na koniec wyszyłam jej nosek, a policzki ozdobiłam jej różem, dzięki czemu wygląda na bardziej przyjaznąJ
    Nie wiem jak się zapatrujecie na przyjaźń z myszką, ale myślę, że biała myszka może stać się Waszym towarzyszem na lata, zwłaszcza, że można ją schować nawet w kieszeni, a ona odwdzięczy się miłym towarzystwem. Jest również dobrze nastawiona na przyjaźń z kotem, jeśli takiego posiadacie w domu, tylko nie mam pewności czy z drugiej strony będzie to również pokojowe nastawienie:))



Kochani, pragnę również poinformować Was, że na FB ruszył sklep Lady with crochet:) Zapraszam do niego serdecznie. Możecie wejść do niego TUTAJ, albo polubić go w pasku po lewej stronie:)
Serdecznie zapraszam:) 

wtorek, 6 listopada 2018

Dlaczego rękodzieło kosztuje?

Ten temat powraca w wielu postach jak bumerang. Rękodzieło tanie nie nie jest i tanie nie będzie z wielu powodów. Myślę, że ta prawda Was nie zaskoczy. No może niektórych, a zwłaszcza tych co widząc pracę wypowiadają niestety komentarze typu: "trochę koralików, a taka cena...ile mogą kosztować takie koraliki..." lub " trochę włoczki, a cena z kosmosu...".


  Jeśli czytacie ten artykuł i kiedyś wypowiedzieliście podobne słowa nie obrażajcie się za ich cytowanie na moim blogu, bo moim celem nie jest obrażenie kogokolwiek i w jakikolwiek sposób, a pokazanie Wam i uświadomienie dlaczego rękodzieło ma swoją cenę.
   Komentarz z koralikami pochodzi z życia codziennego, bo usłyszałam go od Pani po 40-tce, która oglądała piękny naszyjnik z koralików ułożonych we wzór róż, który sprzedawał zagraniczny wystawca podczas Jarmarku Jagiellońskiego w Lublinie. Naszyjnik był naprawdę piękny. Co prawda może koszt koralików i odpowiedniej nitki do ich utkania nie był duży, ale ta Pani nie zauważyła całego piękna tej pracy, a mianowicie, że stoi za nim człowiek, który poświęcił swoje serce i czas by to dzieło wykonać i otrzymać za nie godne pieniądze, za które może żyć.
   Podczas tegorocznego Jarmarku w Holi usłyszałam takie stwierdzenie, które wypowiedział młody mężczyzna do swojej żony: " Taka cena za glinianą miskę to jakaś przesada! Pojedziesz sobie do xxx (tutaj wymienił sklep sieciowy sprzedający dekoracje do domu i artykuły gospodarstwa domowego) i kupisz sobie pięć innych takich misek i to ładniejszych...". Te słowa zakuły mnie w serce, ale na całe szczęście dziewczyna zauważyła, to czego nie zauważyła Pani z poprzedniej sytuacji.
 Kochani jeśli zajmujecie się rękodziełem w jakiejkolwiek postaci i prezentujecie je na grupach czy w innych miejscach w internecie, na pewno chociaż raz w życiu spotkaliście się z krytyką swojej pracy.
  Ja również mam to za sobą i reaguje na to w prosty sposób. Dziękuję za opinię i szanuję, że nie każdemu moje prace muszą przypaść do gustu. Nie zniechęcam się, bo dla mnie najważniejsze jest to, że wykonałam coś własnymi rękami. I właśnie to, że zrobiłam to własnymi rękami, własną ciężką pracą, bo wiedzy szydełkowej nie znalazłam na ulicy, ani nie kupiłam na allegro:). To są godziny ciężkiej i czasem żmudnej nauki, aby zdobyć wiedzę, która przyniosła mi w przyszłości wiele radości i satysfakcji.
   To jak wiele kosztuje to pracy pokażę Wam na przykładzie szydełkowego misia:



Miś jak miś trochę włóczki, a cena z kosmosu:) Rozłóżmy więc misia na czynniki pierwsze.


Po pierwsze muszę zrobić misiowi głowę. Na sam ten etap wchodzi: wykonanie głowy i umieszczaniu w niej bezpiecznych oczek. Kolejno muszę wykonać precyzyjnie uszka i nosek. Obydwa uszka muszę przyszyć do głowy, a nosek odpowiednio wyhaftować, wypełnić i przyszyć. Na koniec głowę również wypełniam odpowiednim wypełnieniem. Myślicie banalne? A co dalej?
        Etap drugi to wykonanie tułowia z nogami. Jak widzicie tułów to nie taka prosta sprawa. Muszę się wykazać umiejętnością zmiany włóczek, aby to wyglądało estetycznie i na dodatek zrobić drobne szeleczki. Nogi też szydełkuję każdą z osobna. Całość również muszę odpowiednio wypełnić i zaszyć. Teraz mogę przyszyć głowę do tułowia. Myślicie, że już koniec? Jeszcze nie:)
        Etap trzeci to wykonanie rączek. Tutaj powtarzają się wszystkie wcześniejsze etapy, a więc szydełkowanie dwoma kolorami, wypełnianie rączek i na koniec przyszycie ich do tułowia. Pamiętajmy, że rączki są dwie:).
 Tak w sumie w trzech "prostych" etapach powstał miś:) Ale co to?  Miś ma jeszcze swoje akcesoria na jesienne wieczory:).
      A więc etap czwarty to akcesoria:). Tutaj zaczyna się zabawa, bo nie zawsze włóczki opisane we wzorach pasują rozmiarowo i dane akcesorium wychodzi za duże albo za małe i trzeba zmieniać szydełka, pruć i dopasowywać itd.
   Czapeczka niby prosta, ale trzeba zrobić dziurki na uszka i malutki pomponik, który trzeba przyszyć. Potem wyszydełkować precyzyjnie kamizelkę, a na koniec zrobić kolorowy komin z kilku nitek włóczki.
No i co tu kosztuje? Na pierwszy rzut oka zużyliśmy tylko włóczkę w różnych kolorach, bezpieczne oczka w ilości sztuk dwóch, no i szydełko, które w końcu możemy użyć wielokrotnie. Co tu kosztuje?  No właśnie kosztuje to co jest między wierszami:) Kochani to czas i serce rękodzielnika.
  Aby wykonać coś dobrze potrzebujemy czasu na precyzję i dokładność. Nie da się tego wszystkiego wykonać w 5 minut i zrobić to dobrze, trwale i bezpiecznie dla użytkujących.
   Poza tym z każdą pracą kupujecie serce i pasję rękodzielnika, który chce się z Wami dzielić swoją radością tworzenia, a jednocześnie czerpie swoją satysfakcję, że może sprawić radość innym. Najwięcej kosztują te rzeczy, które wydają się nam bezcenne...
Kochany czytelniku, kochana czytelniczko. Pamiętaj, że rękodzieło to dzieło czyiś rąk i nie bójmy się tego powiedzieć to talent i ciężka praca, która kosztuje. Płacisz za miłość, pasję, wyjątkowość i jedyność w swoim rodzaju.
  A Ty kochany rękodzielniku pamiętaj o tym by cenić swoją pracę godnie. Wyceń swoją pracę proporcjonalnie do wysiłku i pracy jaką w nią włożyłeś, a na pewno znajdą się tacy co ją docenią:).
Jeśli zgadzacie się z tym tekstem wyraźcie to komentarzem pod postem, a jeśli coś Wam się nie spodobało również to wyraźcie. Dla mnie liczy się Wasze zdanie, a jestem jego bardzo ciekawa.
Trzymajcie się ciepło:)))