Będę wdzięczna jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza:)

środa, 14 listopada 2018

Biała myszka


Kochani! 
Po moim ostatnim poście rozpętała się dyskusja. Wielu z Was  mówiło o tym jak było kiedyś z rękodziełem a jak jest dziś. Niestety wiele waszych komentarzy dotyczyło sytuacji z brakiem zrozumienia dlaczego coś właśnie tyle kosztuje...Jest to przykra sytuacja, że jest nas tak wielu niedocenianych, ale każdemu z Was życzę wytrwałości i sukcesów w tym co robicie:). 
  Chciałabym też podziękować za tak wiele komentarzy, które pojawiły się na FB czy na blogu. Dziękuje za każdą historię, którą poznałam, za każde dobre słowo i ogólnie za każdą Waszą reakcję:)
  A teraz przejdźmy do sedna:) 
Gdy zaczęłam pisać ten post na myśl przyszła mi legenda o królu Popielu. Co prawda w tej legendzie nie był on może ulubieńcem tych małych stworzonek, ale moja myszka jest jak najbardziej przyjazna i sympatyczna choć lubi się czasem schować w jakimś zakamarku:).



     Biała myszka powstała ze wzoru zamieszczonego w angielskiej książce „Cudli Amigurumi Toys” Mari-Liis Lille. Kiedy zobaczyłam ten wzór w książce po raz pierwszy, od razy wiedziałam co będzie moim wyborem.  Dlaczego?  Dlatego, że nie mogłam się oprzeć tym małym, słodkim, łapkom które urzekły mnie na całego.



    Moja myszka wyszła całkiem spora, ponieważ wykonałam ją z bawełny Drops.  Jej szydełkowanie zaczyna się od ogona, przechodząc kolejno do tułowia na pyszczku kończąc. Praktycznie wykonujemy ją w jednym kawałku, doszywając później nóżki i uszka. Na koniec wyszyłam jej nosek, a policzki ozdobiłam jej różem, dzięki czemu wygląda na bardziej przyjaznąJ
    Nie wiem jak się zapatrujecie na przyjaźń z myszką, ale myślę, że biała myszka może stać się Waszym towarzyszem na lata, zwłaszcza, że można ją schować nawet w kieszeni, a ona odwdzięczy się miłym towarzystwem. Jest również dobrze nastawiona na przyjaźń z kotem, jeśli takiego posiadacie w domu, tylko nie mam pewności czy z drugiej strony będzie to również pokojowe nastawienie:))



Kochani, pragnę również poinformować Was, że na FB ruszył sklep Lady with crochet:) Zapraszam do niego serdecznie. Możecie wejść do niego TUTAJ, albo polubić go w pasku po lewej stronie:)
Serdecznie zapraszam:) 

wtorek, 6 listopada 2018

Dlaczego rękodzieło kosztuje?

Ten temat powraca w wielu postach jak bumerang. Rękodzieło tanie nie nie jest i tanie nie będzie z wielu powodów. Myślę, że ta prawda Was nie zaskoczy. No może niektórych, a zwłaszcza tych co widząc pracę wypowiadają niestety komentarze typu: "trochę koralików, a taka cena...ile mogą kosztować takie koraliki..." lub " trochę włoczki, a cena z kosmosu...".


  Jeśli czytacie ten artykuł i kiedyś wypowiedzieliście podobne słowa nie obrażajcie się za ich cytowanie na moim blogu, bo moim celem nie jest obrażenie kogokolwiek i w jakikolwiek sposób, a pokazanie Wam i uświadomienie dlaczego rękodzieło ma swoją cenę.
   Komentarz z koralikami pochodzi z życia codziennego, bo usłyszałam go od Pani po 40-tce, która oglądała piękny naszyjnik z koralików ułożonych we wzór róż, który sprzedawał zagraniczny wystawca podczas Jarmarku Jagiellońskiego w Lublinie. Naszyjnik był naprawdę piękny. Co prawda może koszt koralików i odpowiedniej nitki do ich utkania nie był duży, ale ta Pani nie zauważyła całego piękna tej pracy, a mianowicie, że stoi za nim człowiek, który poświęcił swoje serce i czas by to dzieło wykonać i otrzymać za nie godne pieniądze, za które może żyć.
   Podczas tegorocznego Jarmarku w Holi usłyszałam takie stwierdzenie, które wypowiedział młody mężczyzna do swojej żony: " Taka cena za glinianą miskę to jakaś przesada! Pojedziesz sobie do xxx (tutaj wymienił sklep sieciowy sprzedający dekoracje do domu i artykuły gospodarstwa domowego) i kupisz sobie pięć innych takich misek i to ładniejszych...". Te słowa zakuły mnie w serce, ale na całe szczęście dziewczyna zauważyła, to czego nie zauważyła Pani z poprzedniej sytuacji.
 Kochani jeśli zajmujecie się rękodziełem w jakiejkolwiek postaci i prezentujecie je na grupach czy w innych miejscach w internecie, na pewno chociaż raz w życiu spotkaliście się z krytyką swojej pracy.
  Ja również mam to za sobą i reaguje na to w prosty sposób. Dziękuję za opinię i szanuję, że nie każdemu moje prace muszą przypaść do gustu. Nie zniechęcam się, bo dla mnie najważniejsze jest to, że wykonałam coś własnymi rękami. I właśnie to, że zrobiłam to własnymi rękami, własną ciężką pracą, bo wiedzy szydełkowej nie znalazłam na ulicy, ani nie kupiłam na allegro:). To są godziny ciężkiej i czasem żmudnej nauki, aby zdobyć wiedzę, która przyniosła mi w przyszłości wiele radości i satysfakcji.
   To jak wiele kosztuje to pracy pokażę Wam na przykładzie szydełkowego misia:



Miś jak miś trochę włóczki, a cena z kosmosu:) Rozłóżmy więc misia na czynniki pierwsze.


Po pierwsze muszę zrobić misiowi głowę. Na sam ten etap wchodzi: wykonanie głowy i umieszczaniu w niej bezpiecznych oczek. Kolejno muszę wykonać precyzyjnie uszka i nosek. Obydwa uszka muszę przyszyć do głowy, a nosek odpowiednio wyhaftować, wypełnić i przyszyć. Na koniec głowę również wypełniam odpowiednim wypełnieniem. Myślicie banalne? A co dalej?
        Etap drugi to wykonanie tułowia z nogami. Jak widzicie tułów to nie taka prosta sprawa. Muszę się wykazać umiejętnością zmiany włóczek, aby to wyglądało estetycznie i na dodatek zrobić drobne szeleczki. Nogi też szydełkuję każdą z osobna. Całość również muszę odpowiednio wypełnić i zaszyć. Teraz mogę przyszyć głowę do tułowia. Myślicie, że już koniec? Jeszcze nie:)
        Etap trzeci to wykonanie rączek. Tutaj powtarzają się wszystkie wcześniejsze etapy, a więc szydełkowanie dwoma kolorami, wypełnianie rączek i na koniec przyszycie ich do tułowia. Pamiętajmy, że rączki są dwie:).
 Tak w sumie w trzech "prostych" etapach powstał miś:) Ale co to?  Miś ma jeszcze swoje akcesoria na jesienne wieczory:).
      A więc etap czwarty to akcesoria:). Tutaj zaczyna się zabawa, bo nie zawsze włóczki opisane we wzorach pasują rozmiarowo i dane akcesorium wychodzi za duże albo za małe i trzeba zmieniać szydełka, pruć i dopasowywać itd.
   Czapeczka niby prosta, ale trzeba zrobić dziurki na uszka i malutki pomponik, który trzeba przyszyć. Potem wyszydełkować precyzyjnie kamizelkę, a na koniec zrobić kolorowy komin z kilku nitek włóczki.
No i co tu kosztuje? Na pierwszy rzut oka zużyliśmy tylko włóczkę w różnych kolorach, bezpieczne oczka w ilości sztuk dwóch, no i szydełko, które w końcu możemy użyć wielokrotnie. Co tu kosztuje?  No właśnie kosztuje to co jest między wierszami:) Kochani to czas i serce rękodzielnika.
  Aby wykonać coś dobrze potrzebujemy czasu na precyzję i dokładność. Nie da się tego wszystkiego wykonać w 5 minut i zrobić to dobrze, trwale i bezpiecznie dla użytkujących.
   Poza tym z każdą pracą kupujecie serce i pasję rękodzielnika, który chce się z Wami dzielić swoją radością tworzenia, a jednocześnie czerpie swoją satysfakcję, że może sprawić radość innym. Najwięcej kosztują te rzeczy, które wydają się nam bezcenne...
Kochany czytelniku, kochana czytelniczko. Pamiętaj, że rękodzieło to dzieło czyiś rąk i nie bójmy się tego powiedzieć to talent i ciężka praca, która kosztuje. Płacisz za miłość, pasję, wyjątkowość i jedyność w swoim rodzaju.
  A Ty kochany rękodzielniku pamiętaj o tym by cenić swoją pracę godnie. Wyceń swoją pracę proporcjonalnie do wysiłku i pracy jaką w nią włożyłeś, a na pewno znajdą się tacy co ją docenią:).
Jeśli zgadzacie się z tym tekstem wyraźcie to komentarzem pod postem, a jeśli coś Wam się nie spodobało również to wyraźcie. Dla mnie liczy się Wasze zdanie, a jestem jego bardzo ciekawa.
Trzymajcie się ciepło:)))



sobota, 3 listopada 2018

Kotek z rybką


Kochani, czas na powrót Lady with crochet:) W moim życiu narodziło się wiele wielkich zmian, a wśród nich jest przeprowadzka na lubelską wieś:) 
       Od momentu przeprowadzki na wieś towarzyszą mi dwa koty. Nie są one moją własnością, ale i w sumie w połowie może są. Na nasze podwórko przeniosła się kotka sąsiadów, która czując się bardziej bezpiecznie u nas, przyniosła dwójkę swoich maluchów.
        Niestety początkowy okres ich rozwoju trochę przegapiliśmy, ze względu na kursy między wsią, a Katowicami, czego efektem jest to, że kotki nie są przyzwyczajone do dotyku. Pomału to się zmienia, bo już wyrosły na dość okazałe sztuki i w wyjątkowych okazjach (przeważnie przy jedzeniu) tolerują dotykJ.  
        Kotka pozostała po prostu Kotką,  maluchy nazwaliśmy Pola i LeonJ Imiona nie są przypadkowe, bo mały lubił siedzieć po Seatem właśnie Leonem, a mała siedziała pod moją Polówką, więc została Polą. Taka ci to oko kocia filozofia.
     To wprowadzenie nie jest przypadkowe, bo ostatnio kotki stały mi się bliższe i szukam wzorów właśnie na te zwierzaki. Statystycznie okazało się, że wielu ludzi uspokajają zdjęcia i filmy z kotkami. Czemu? Nie wiem dokładnie, ale postanowiłam wyszydełkować kota, który chyba jest moją jedną z większych maskotek jakie miałam okazję wyszydełkować.


      Do jego wykonania wybrałam włóczkę Drops Paris. Jest to grubsza bawełna, więc liczyłam się z tym, że zejdzie jej więcej. Udało mi się zamówić śliczny kolor szaro-fioletowy, który naprawdę pięknie prezentuje się na tej maskotce. Kontrastowo, aby nie było nudno, wprowadzone są kolorowe elementy, które sprawiają, ze Kotek nabiera charakteru psotnika.
      Wzór na kotka zaczerpnęłam z książki „Cudli Amigurumi Toys” Mari-Liis Lille. Która podaje fajny sposób dziergania. Zaczynamy od nóżek, przechodząc kolejno przez tułów, który modelujemy przez zwiększanie i zmniejszanie oczek.  
    Wykonywanie tego kotka, było dla mnie dużą przyjemnością, zwłaszcza, że jak na prawdziwego łowcę przystało, ma on swoją osobistą zdobycz. Jest nią kolorowa rybka, którą kotek dzielnie niesie pod pachąJ.


 Taki oto duet wędruje dumnie przez świat i szuka uroczego domku do zamieszkania. 
Kochani, mój powrót na bloga będzie jeszcze troszkę ograniczony, ale już bardzo się cieszę, że znów mogę się z Wami dzielić moimi pracami:) 
Trzymajcie się ciepło:))))))



niedziela, 12 sierpnia 2018

Szydełkowa gruszka

Kochani, dziś muszę się z Wami podzielić pewną sprawą. W związku z dość znacznymi zmianami w moim życiu, znalazłam się w sytuacji, gdzie moje życie zostało wywrócone dosłownie do góry nogami. Są to zmiany, które mają iść ku lepszemu, ale niestety obecnie zaniedbuję bloga z czym nie czuję dobrze.
   W związku z tym, że od 17 zaczynam urlop, a potem moje życie nieco się zmieni, postanowiłam, że zawieszę chwilowo pisanie i powrócę do Was w okolicach połowy października, a może wcześniej jeśli sytuacja pozwoli. Mam nadzieję, że mogę liczyć na Waszą wyrozumiałość.
  Będę częściej pojawiała sie na Fb lub Instagramie, bo czas na tyle mi pozwoli, by wrzucić jakieś zdjęcie:). Niestety idąc dalej, nie mam za bardzo też możliwości zaglądania na Wasze blogi, ale postaram się nadrobić zaległości jak tylko szybko będzie się dało:). Tymczasem nie zapominajcie o mnie a we wrześniu myślę, że kiedy będę już pewna różnych rzeczy odkryję co się kryje za moim zniknięciem:)
  Tymczasem kontynuując wątek amigurumi, chcę Wam pokazać, ze amigurumi nie koniecznie musi być skomplikowane. Możemy wykonać chociażby taką dekorację do pokoju, nie tylko dziecięcego. Więc Pani i Panowie, przedstawiam Wam szydełkową gruszkę z różowym listkiem i rumianymi polikami.


Wzór na tę gruszę zaczerpnęłam z literatury anglojęzycznej. Kiedy zobaczyłam ją pierwszy raz, to jak w każdym takim przypadku, wiedziałam, że muszę ją zrobić.
  Wygrzebałam z pudełka szarą włóczkę i wykorzystałam przy okazji resztki różowej i brązowej włóczki. Wzięłam się szybciutko do pracy i również szybciutko ją skończyłam, ponieważ wykonanie takiej gruszki nie jest skomplikowane i wzory tego typu są idealne dla początkujących, którzy chcieliby od czegoś zacząć:).
Myślę, że Pani Gruszka prezentuje się zacnie, zwłaszcza, że sezon na gruszki tuż, tuż.


  Gruszki zawsze kojarzą mi się z końcem lata i bardzo lubię ich smak. Dlatego nie wyobrażam sobie, aby gruszka mogłaby być smutna, bo tak wyraz twarzy miał wzór w książce. Szybko to zmieniłam.


To by było tyle na dziś:) Zaglądajcie zwłaszcza na Instagram, bo tam najszybciej pojawi się coś ode mnie i trzymajcie kciuki by wszystko się udało:)
Pozdrawiam serdecznie;) 

wtorek, 31 lipca 2018

Amigurumi - wzory i inspiracje

Polski rynek jest niestety bardzo ubogi jeśli chodzi o książki o tematyce amigurumi. Tak naprawdę na rynku mamy jedno wydanie gazetki Anna Specjalna - Amigurumi, gdzie znajdziemy wzory na szydełkowe maskotki.
  Niestety wadą tych gazetek jest to, że nie zawsze treść w nich zawarta jest atrakcyjna.
Mnie osobiście czasem odstraszają same zdjęcie, gdzie szydełkowe maskotki są mało estetycznie wykonane, albo po prostu dość nie atrakcyjne wizualnie. Kolejnym dość istotnym problemem jest opis wykonania. Czasem jest on mało czytelny, czasem coś brakuje, a czasem cały opis zawiera błędy. 
  Co prawda można w tych gazetkach czasem znaleźć coś fajnego i mam kilka takich numerów, ale wybieram tylko te, gdzie zawartość jest bardziej ciekawa. Myślę, że ta pozycja jest dla osób, które zaczynają przygodę z amigurumi i chcą porobić trochę prostych maskotek zanim osiągną wyższy poziom wtajemniczenia. 

www.empik.com
Powyższy numer zakupiłam, ponieważ spodobały mi się koniki morskie ze strony tytułowej, a i środek nawet nie najgorszy. 
  Na rynku w 2017 roku pojawiło się się również specjalne wydanie Mollie Potrafi - Amigurumi dla początkujących, które jest dobrą pozycją dla tych co chcą się zaznajomić z tą dziedziną szydełkowania. Oprócz szkoły wykonywania maskotek szydełkowych znajdziemy tu 30 projektów na maskotki szydełkowe. Więcej na jej temat przeczytacie TUTAJ

www.empik.com
Poniżej przedstawiam kilka prac, które wykonywałam z gazetki Amigurumi - Anna Specjalna, wraz z linkami do stron, gdzie o nich pisałam:

*Zwariowana żyrafa 

http://ladywithcrochet.blogspot.com/2018/04/zwariowana-zyrafa.html

* Kangurzyca Malwina

http://ladywithcrochet.blogspot.com/2018/02/kangurzyca-malwina.html
* Różowy jednorożec

http://ladywithcrochet.blogspot.com/2018/01/rozowy-jednorozec.html

* Piesek Łatek II

http://ladywithcrochet.blogspot.com/2017/12/piesek-atek-ii.html
* Hipopotam Hipolit
http://ladywithcrochet.blogspot.com/2018/02/hipopotam-hipolit.html

Pojedyncze propozycje pojawiają się też w wydaniach takich gazet jak Wena Design:

http://ladywithcrochet.blogspot.com/2017/02/nocna-sowa.html
Czy w Simply Crochet:

http://ladywithcrochet.blogspot.com/2017/10/maa-syrenka.html
Jeśli chodzi o książki szydełkowe z maskotkami to też wyboru nie mamy. Jak dotąd spotkałam się z trzema propozycjami, które nie są może porywające w stosunku do zawartości książek o tej tematyce w języku angielskim. Ja posiadam trzy takie pozycje:

1. Zabawki szydełkowe - które opisywałam już na blogu w cyklu "Współczesne robótki" - o książce możecie poczytać klikając TUTAJ 



2. Przyjemność szydełkowania - opis znajdziecie TUTAJ


3. Domowy teatrzyk - opis znajdziecie TUTAJ


Jak widzicie, nie są to pozycje zachwycające, a niestety wydane dość dawno (zwłaszcza pozycja 1 i 3). Dlatego warto jest nabierać wprawy i uczyć się rozszyfrowywać wzory zagraniczne. Ja korzystam głównie ze wzorów w języku angielskim. I tutaj mamy dwie opcje.
  Pierwszą z nich jest korzystanie z darmowych wzorów ze strony Amigurumi Today. Są tam naprawdę fajne wzory o różnym stopniu trudności. Możecie na ich podstawie zacząć przygodę ze wzorami w innym języku.
  Poniżej przedstawiam moje prace wykonane ze wzorów opisanych na tej stronie:

* Kotka w fioletowej sukience

http://ladywithcrochet.blogspot.com/2018/04/kotka-w-fioletowej-sukience.html
 * Zakochane ptaszki

http://ladywithcrochet.blogspot.com/2017/09/zakochane-ptaszki.html
* Lalka Ania i Zuzia

http://ladywithcrochet.blogspot.com/2018/04/lalka-ania.html
* Długonogi wilczek

http://ladywithcrochet.blogspot.com/2018/01/dugonogi-wilczek.html

Drugą opcją jest zakup książek w języku angielskim. Ja stałam się szczęśliwym posiadaczem takich książek, aczkolwiek stopień trudności jest bardzo zróżnicowany. Są książki ze wzorami opisanymi dość prosto, że znając podstawy tłumaczenia, możemy sobie z nimi poradzić.
  Ale niektóre z nich są bardziej zaawansowane i trzeba mieć wprawę, żeby zrozumieć o co chodzi autorowi. Anglicy mają bardzo bogaty rynek takich książek, aczkolwiek tak jak piszę, są to tłumaczenia bardzo zróżnicowane i czasem sama mam z nimi problem, aby je rozszyfrować i poddaję się trochę inwencji twórczej.
 Każda z książek posiada trochę inne techniki wykonywania maskotek, a wszystko zależy od autora książki.
 Poniżej podstawiam kilka propozycji jakie wykonałam korzystając z literatury obcojęzycznej:

* Myszka Ryszard

http://ladywithcrochet.blogspot.com/2017/11/myszka-ryszard.html
 * Koń Karol
http://ladywithcrochet.blogspot.com/2017/11/kon-karol.html
 * Owieczka Beatka
http://ladywithcrochet.blogspot.com/2018/07/owieczka-beatka.html

 * Dzięciołek
http://ladywithcrochet.blogspot.com/2018/06/dziecioek-animal-friends-of-pica-pau.html
* Kajman Rene

http://ladywithcrochet.blogspot.com/2018/05/kajman-rene-przyjaciele-pica-pau.html

Możecie również przeszukiwać internet szukać wzorów. Taką skarbnicą inspiracji jest Pinterest. Zapraszam Was na mój profil, gdzie zapisuję wszystkie fajne inspiracje, które bardzo mi się podobają. Znajdziecie mnie TUTAJ.

Mam nadzieję, że zainspirowaliście się trochę, a i zdobyliście trochę nowej wiedzy:).
Nie zawsze róbcie wzory od A do Z z opisu, ale popuśćcie też wodze fantazji i spróbujcie spersonalizować swoje zabawki, aby miały wyjątkowy i niepowtarzalny charakter:).


piątek, 20 lipca 2018

Amigurumi - jak zacząć

Amigurumi - nazwa, która brzmi dość obco i która na początku mojej przygody z szydełkowaniem była mi obca i nie znana. Wydawała się nudna, bo w większość używa się głównie jednego ściegu: półsłupków. Myślałam co może być w tym ciekawego?


  Po wykonaniu pierwszej maskotki byłam coraz bardziej głodna nowych wzorów i szukałam coraz to nowszych wyzwań.

Moja pierwsza zabawka jaką wykonałam na szydełku
http://ladywithcrochet.blogspot.com/2016/11/szara-sowka.html
 W dzisiejszym poście chciałabym powiedzieć słów kilka o amigurumi, a w pierwszej kolejności skupić się na potrzebnych materiałach:) Zaczynajmy:)
   Nazwa amigurumi jest zlepkiem dwóch słów: ami - określająca, że jest ona wydziergana szydełkiem lub drutami i nuigurumi - wiążąca się z wypchaniem czymś miękkim. Sztuka ta pochodzi z Japonii i jest niczym innym jak szydełkową maskotką, którą dla nadania kształtu wypychamy jakimś miękkim tworzywem.

Co jest nam potrzebne by zacząć? Oto kilka wskazówek:

1. Włóczka

Włóczka w wykonywaniu maskotek jest bardzo ważna. Najlepiej jest używać włóczek, które są bezpieczne dla dzieci i dla nich przeznaczone. Próbowałam różnych włóczek i jak dla mnie najfajniej pracuje się na bawełnie recyklingowej Drops Loves You (mają one różne numeracje i tak np. 8 nadaje się na szydełko 3,5 kiedy 9 na 2-2,5) oraz bawełniana włóczka Camilla (może być to też Camilla Vlna Hep) lub po prostu akrylowa włóczka Kotek.

https://www.garnstudio.com/dropslovesyou.php?id=9&cid=5
https://www.garnstudio.com/dropsloveyou.php?id=9&cid=5
 
 Najlepsze są oczywiście włóczki bawełniane, ponieważ są wygodne w szydełkowaniu, są trwałe, mają bogatą gamę kolorystyczną i niektóre z nich mają ładny połysk. Maskotki bawełniane są bardzo trwałe, ale moja córka jako główna testerka ma kilka maskotek wykonanych z włóczki Kotek i są one naprawdę trwałe i nie są gorsze od tych wykonanych z bawełny. Były już prane i wiele przeszły, a naprawdę dobrze się trzymają.

https://pl.pinterest.com/pin/93731235973250979/?lp=true

 Niestety niektórzy nie lubią włóczek akylowych, chociażby z powodu, że skrzypią one podczas dziergania, ale mi to w ogóle nie przeszkadza, bo nie zwracam na to uwagi.
Pamiętajmy również, że w zależności od użytej grubości włóczki otrzymamy różne wielkości maskotek. Dla przykładu poniżej zdjęcie dwóch lalek: mniejszej wykonanej z włoczki Camilla i większej wykonanej z włóczki Kotek.

http://ladywithcrochet.blogspot.com/2018/04/lalka-ania.html

Oczywiście można korzystać też z innych włóczek. Obecnie na rynku pojawiła się włóczka Kartopu Amigurumi (niestety nie miałam z nią jeszcze do czynienia), wiem też, że wielu z Was korzysta z włóczki Jeans, za którą osobiście nie przepadam.

https://www.primaprize.cz/cz-kategorie_558588-0-himalaya-toffee.html

  W amigurumi możemy też korzystać z innch włóczek np. Himalaya Toffee, która jest miękką, włochatą włóczką fajną np. na owieczkę, Dolphina - z którego można zrobić miękką maskotkę w rozmiarze XL, czy włóczki typu trawka, które możemy wykorzystać do zrobienia np. włochatego ogona.

https://imged.pl/wloczka-yarn-art-samba-trawka-anpoli-2257333.html


2. Szydełko

Tutaj sprawa jest prosta i indywidualna. Używamy przede wszystkim szydełek do włóczki.

http://ladywithcrochet.blogspot.com/p/szydekoporady_24.html
  Ja osobiście lubię szydełka z rączką ponieważ podczas przerabiania półsłupków lepiej mi się nimi pracuje. Nie muszę wykonywać zbyt zamaszystych ruchów. Ale jeśli wolicie zwykłe szydełka aluminiowe czy plastikowe jak najbardziej mogą być. Przede wszystkim to Wy macie mieć komfort pracy.


http://ladywithcrochet.blogspot.com/p/szydekoporady_24.html
3. Wypełnienie

Jako wypełnienie stosuje się przede wszystkim kulkę silikonową. Niekoniecznie musicie jej kupować duże ilości. Jeśli chcecie na początek zacząć robić maskotki, możecie kupić po prostu poduszkę Jaśka i użyć jej wypełnienia.

https://bazkar.pl/kulka-silikonowa-sztuczny-puch-1kg-328.html

    Pamiętajcie jednak żeby wybrać te które mają wypełnienie poliestrowe (microfibra) są to wtedy kulki z włókna poliestrowego silikonowego, ponieważ one fajnie sprężynują, są hipoalergiczne, można je prać w 60 stopniach (o ile temperatura konserwacji włóczki nie jest niższa). Maskotki z tego włókna nie odkształcają się i wyglądają estetycznie. Koszt takiej poduszki to około 7-10 zł, a na trochę starcza.

4. Bezpieczne oczka

Bezpieczne oczka mogą być albo wkręcane, ale z metalową podkładką, w którą wciskamy bolec z oczka. Ja osobiście najbardziej preferuję opcję drugą.
  Mojej córce nie zdarzyło się, żeby udało się jej to oczko usunąć. Oczka te dość mocno wchodzą na wcisk i czasami trzeba się trochę namęczyć, żeby je zamontować, ale trudno je potem wymontować, co stanowi bezpieczną opcję. Oczka mogą być całe czarne, albo kolorowe. Dostępne w tej opcji są również bezpieczne noski:).

https://kamart.net/pl/c/AMIGURUMI-bezpieczne-oczkanoski/398/4/default/3


5. Znaczniki i liczniki rzędów

Nie każdy z nich korzysta, ale mi bardzo ułatwiają pracę, zwłaszcza, że czasami nie mam dużo czasu na szydełkowanie i odkładam często robótkę, albo mam inne czynniki rozpraszające:).

http://pasmanteria.net/akcesoria/3331-agrafki-znaczniki-plastikowe.html
Przydają się zwłaszcza przy przerabianiu w okrążeniach spiralnych, kiedy nie zakańczamy okrążenia oczkiem ścisłym, a podnosimy je przerabiając kolejno półsłupki. Wtedy dość przydatny jest też licznik rzędów, zwłaszcza na początku kiedy trudno nam może być wyliczyć, który to już jest rząd:).
https://www.e-dziewiarka.pl/sklep/inne-akcesoria/inne-przydatne-akcesoria/pozostale-akcesoria-przyda-sie/licznik-rzedow-w-dzianinie-na-palec-detail

  Jeśli chodzi o znaczniki używam tych zamykanych jak kłódeczki (agrafki) , ponieważ one nie wyślizgną nam się z robótki jak te tylko zakrzywione i wkładane. Natomiast jeśli chodzi o licznik rzędów, preferuję elektroniczny z pamięcią, który kosztuje około 8-12 zł, a jest wygodniejszy. Wystarczy, że naciśniemy przycisk i już wskakuje nam kolejny rząd. Natomiast w tych ręcznych (ja miałam akurat z firmy Prym) nie dość, że trzeba go przekręcać to jeszcze wycierają się szybko cyferki.

6. Wzór

 O tym skąd czerpać wzory napiszę w jednej z kolejnych części.

http://ladywithcrochet.blogspot.com/2017/12/piesek-atek-ii.html
Kochani mam nadzieję, że post Wam się spodoba i dowiecie się co nie co o tej sztuce szydełkowania. Przygotuję dla Was kolejne posty gdzie dowiecie się m.in skąd czerpać wzory. Tymczasem trzymajcie się i pozdrawiam Was bardzo serdecznie:) 

środa, 11 lipca 2018

Owieczka Beatka

Kochani, wiem, że dawno mnie nie było, ale obecnie przeżywam okres urlopowy w pracy i mam wiele rzeczy do ogarnięcia. Niestety czasem wyżera to ze mnie ostatnie resztki sił, ale mimo to mam dla Was kolejny, mam nadzieję, że ciekawy post:)
   Chciałabym Wam dzisiaj przedstawić wyjątkową owieczkę Beatę, Beatkę lub po prostu Becię:). Zwał jak zwał, ważne że owieczka jest miękka i co najważniejsze bardzo chętna do przytulania.


   Jak wiecie ogarnął mnie szał tworzenia amigurumi i Beatka jest m.in. jednym z owoców mojej twórczości. Wzór na owieczkę-przytulankę zaczerpnęłam z angielskojęzycznej książki "Cuddly Amigurumi Toys" autorki Mari-Liis Lille. Choć może nie jest to typowa owieczka, to wzór na nią bardzo mi się spodobał i wiedziałam, że muszę go wykorzystać.
Owieczkę wykonałam z włóczki Kotek, natomiast kwiatowe akcesoria to już włóczka bawełniana.
  Uważam, że właśnie te kwiatowe ozdoby jak i dwa różowe guziczki dodają jej uroku przyjaznej przytulanki. Po prostu można ją pokochać o pierwszego wejrzenia:).


Ostatnio wykonywanie maskotek stało się moją ogromną pasją. Jak przypomnę sobie jak się od tego wzbraniałam, że to pewnie takie nudne itd. Tak teraz nie potrafię się od tego odezwać. Ale niestety jak uważam, że szydełkowanie może być dla każdego, tak z amigurumi może być różnie. Czasem wymaga ono dość żmudnych i monotonnych godzin dziergania po prostu półsłupków lub wykonywania bardziej precyzyjnych detali. Wiem, że niektórym z Was nie przypada ono do gustu.
  Ja kocham wszystkie dziedziny szydełkowania i nie stronię od serwetek, poduszek itp., ale amigurumi daje mi wiele satysfakcji gdy patrzę na efek końcowy.
Na marginesie powiem, że Becia szuka nowego domu i mam nadzieję, że ktoś ją pokocha:).
Pozdrawiam:)