Będzie mi miło za każdy zostawiony ślad po sobie w postaci komentarza:)

środa, 11 lipca 2018

Owieczka Beatka

Kochani, wiem, że dawno mnie nie było, ale obecnie przeżywam okres urlopowy w pracy i mam wiele rzeczy do ogarnięcia. Niestety czasem wyżera to ze mnie ostatnie resztki sił, ale mimo to mam dla Was kolejny, mam nadzieję, że ciekawy post:)
   Chciałabym Wam dzisiaj przedstawić wyjątkową owieczkę Beatę, Beatkę lub po prostu Becię:). Zwał jak zwał, ważne że owieczka jest miękka i co najważniejsze bardzo chętna do przytulania.


   Jak wiecie ogarnął mnie szał tworzenia amigurumi i Beatka jest m.in. jednym z owoców mojej twórczości. Wzór na owieczkę-przytulankę zaczerpnęłam z angielskojęzycznej książki "Cuddly Amigurumi Toys" autorki Mari-Liis Lille. Choć może nie jest to typowa owieczka, to wzór na nią bardzo mi się spodobał i wiedziałam, że muszę go wykorzystać.
Owieczkę wykonałam z włóczki Kotek, natomiast kwiatowe akcesoria to już włóczka bawełniana.
  Uważam, że właśnie te kwiatowe ozdoby jak i dwa różowe guziczki dodają jej uroku przyjaznej przytulanki. Po prostu można ją pokochać o pierwszego wejrzenia:).


Ostatnio wykonywanie maskotek stało się moją ogromną pasją. Jak przypomnę sobie jak się od tego wzbraniałam, że to pewnie takie nudne itd. Tak teraz nie potrafię się od tego odezwać. Ale niestety jak uważam, że szydełkowanie może być dla każdego, tak z amigurumi może być różnie. Czasem wymaga ono dość żmudnych i monotonnych godzin dziergania po prostu półsłupków lub wykonywania bardziej precyzyjnych detali. Wiem, że niektórym z Was nie przypada ono do gustu.
  Ja kocham wszystkie dziedziny szydełkowania i nie stronię od serwetek, poduszek itp., ale amigurumi daje mi wiele satysfakcji gdy patrzę na efek końcowy.
Na marginesie powiem, że Becia szuka nowego domu i mam nadzieję, że ktoś ją pokocha:).
Pozdrawiam:)




wtorek, 3 lipca 2018

Kolorowe poncho

Kochani, choć lato już dawno się zaczęło to wieczory lubią płatać figla i nie zawsze grzeszą wysoką temperaturą. Przyznam szczerze, że gdy wychodzę rano do pracy lub wracam z niej z popołudniowej zmiany, staram się mieć zawsze ze sobą coś cieplejszego, zwłaszcza na ramiona. Takim fajnym dodatkiem może się okazać takie oto poncho:).


    Poncho powstało w sumie przypadkiem, a nie specjalnie na chłodne wieczory. Miałam kilka motków włóczki Dora, które podobnie jak większość włóczek czeka spokojnie w szafie na swoją kolej. I tak oto wpadły mi w ręce. Co prawda były one pozostałością po innych robótkach, więc ich ilość nie była równa z danego koloru. Wtedy narodziło się pytanie: cóż z wami począć? :)


  Dora choć jest włóczką akrylową, lubię ją za jej połyskującą nitkę i nawet dość dobrą jakość. Na początku mojej przygody szydełkowej wykonałam z niej poduszki, które już użytkuję od kilku lat i stopień zmechacenia nie jest naprawdę bardzo duży. Przy codziennym użytkowaniu pojawiają się po pewnym czasie pęczki, ale nie jest to jakieś strasznie duże zmechacenie.


   Układ pasków w poncho jest bardzo przypadkowy. Po prostu miałam różne ilości poszczególnych motków i musiałam kalkulować, którego na ile starczy.
 Kolory użytej włóczki może nie są bardzo letnie, a bardziej jesienne, to i tak mnie to nie zraża do założenia go nawet w chłodniejsze lipcowe wieczory.
  Wzór jest bardzo prosty, bo jest to najprostszy wzór na poncho, który zapewne znacie i nie raz z niego korzystaliście. Jest na tyle uniwersalny, że można zastosować każdą włóczkę. Trzeba tylko zmodyfikować początkową ilość oczek łańcuszka, które będą tworzyć nam otwór na szyję.


Mam nadzieję, że moje pierwsze poncho dla dorosłej osoby Wam się spodoba:) Kiedyś pokazywałam Wam poncho w wersji mini, które wykonałam dla mojej córy, a dziś większa wersja dla mnie:).
Ode mnie dziś to już tyle;) Co prawda postów jest troszkę mniej ostatnimi czasy, ale obiecuję, że poprawię się wkrótce kiedy miną moje wszystkie ostatnie życiowe zawirowania:) Więc nie gniewajcie się i zaglądajcie do mnie:)
Pozdrawiam serdecznie;)





poniedziałek, 25 czerwca 2018

Mała pufa

Co zrobić gdy młoda latorośl narzeka, że bolą ją cztery litery podczas długich zabaw klockami Lego na podłodze?
  Powiem wam szczerze: rzucić wszystko i pomyśleć jak ten problem rozwiązać. Kto ma dzieci ten pewnie zrozumie, że cena świętego spokoju jest czasem bezcenna;). 
  Mówię to oczywiście w dobrym tego słowa znaczeniu, bo wykonanie czegoś dla własnego dziecka sprawia ogromnie wiele radości. Tak więc matka zamówiła dwa motki włóczki Kottoon, chwyciła szydełko w dłoń i zaczęła dziergać. 


    Z tą włóczką typu spaghetti pracuję już nie pierwszy raz i niestety ku mojemu zaskoczeniu zdarzyła się taka sytuacja, że w obydwu motkach włóczki trafiły się białe wstawki, które widzicie na zdjęciu. Oczywiście ta biała wstawka nie jest efektem zamierzonym, a niestety poniekąd wymuszonym, miałam obawy, że gdy odetnę te części białej nitki nie starczy mi sznurka na całość i pewnie by tak było, bo po wykonaniu tej pufy została mi go dosłownie garstka. 
    Tak jak pisałam, pracowałam już z tą włóczką, więc wybaczyłam tę wpadkę, bo jak na razie nie pojawiła się ona w innych motkach Kottoon'a. 


    Wykończenie tej pufy było nie lada wyzwaniem, bo musiałam sięgnąć po maszynę, aby uszyć poszewkę na kulkę silikonową. Stanowi ona główne serce pufy, dzięki czemu można na niej spokojnie siąść i nie wpaść do środka;). 
     Pufa choć może nie do końca idealna, spotkała się z dużą radością mojego dziecka i aprobatą mojej mamy, której pufa bardzo się spodobała i zamówiła podobną dla siebie:). 
   Pufa, a może bardziej pasowałoby do niej określenie siedzisko, bo nie jest wysoka, ze względu, na jej dopasowanie do wygody i wzrostu mojego dziecka, a przede wszystkim do komfortu zabawy:). 


Na koniec jestem ciekawa jaka jest Wasza opinia na temat włóczek typu spaghetti? Macie jakieś przygody?
Pozdrawiam serdecznie:)

czwartek, 21 czerwca 2018

Różana broszka w kropki

Pozostając po ostatnim poście w temacie róż, dziś prezentuję Wam mały dodatek w postaci broszki.
  Nie noszę ich co prawda bardzo często, ale sięgam po nie kiedy wkładam jakąś jednolitą część garderoby np. czarny sweter na którym fajnie prezentuje się akcent chociażby w postaci takiej oto broszki.


  Broszkę wykonałam z filcu. Użyłam do niego filcu w kropki, a dodatnie czarnego listka fajnie się z nim komponuje w całości.
  Broszka ta nie jest ciężka w wykonaniu, bo składa się z okrągłych elementów, które składamy w trójkąciki, które następnie zszywamy na okrągłej podstawie, również wykonanej z filcu. Po zszyciu wszystkich elementów, części wolne rozkładają się i tworzą nam coś na wzór kwiatu różu.
Czarny listek który doszyłam wyhaftowałam stylem dowolnym:) Tak żeby powstało coś na rodzaj nerwu liścia, ponieważ sam czarny listek był taki bez wyrazu.


  Na koniec doszyłam metalową bazę broszki i w sumie to już koniec:)
Chociaż kocham szydełkowanie, to czasem tęskni mi się za pracą z innymi materiałami jak np. filcem właśnie. Niestety nie wiem jak u Was, ale u mnie czas pędzie niemiłosiernie i nie wiem kto mi go tak kradnie okrutnie:).
  A Wy poruszacie jakąś tematykę związaną z kwiatami? Np. szydełkowymi, filcowymi czy z koralików? Pochwalcie się:)
Pozdrawiam:) 

niedziela, 17 czerwca 2018

Bieżnik z różami

Kochani, uwielbiam czerwiec, bo jest to miesiąc który kojarzy mi się z największym wysypem kwiatów. Kwiaty są tym co bardzo lubię, a jak jeszcze pięknie pachną to już dla mnie poezja:).
  Podczas moich wyjazdów na wieś, część drogi pokonuję jadąc przez mniejsze wioski czy miasteczka. Bardzo lubię wtedy obserwować piękne ogródki z dużą ilością kwiatów, a jak na czerwiec przystało z obfitymi w kwiaty krzakami róż.


   Róża jest bardzo szlachetnym kwiatem, ale też wymagającym. Dlatego też moim kolejnym wyborem na czerwiec jest bieżnik gdzie głównym motywem jest właśnie ten piękny kwiat.
   Przyznaję się bez bicia, że zdjęcia nie są moją najlepszą stroną, jeśli chodzi o zdjęcia serwetek czy bieżników. Wykonałam ich naprawdę dużo na różnych podłożach i jeśli nie widzicie tam bardzo wyraźnych róż, to wierzcie mi, że w rzeczywistości są one naprawdę dobrze widoczne.


  Mam takie przypuszczenie, że jest to wynik użytego kordonka, bo użyłam kordonka nowosolskiego, a jest on grubszy od Maxi i na zdjęciach prace w nim wykonane wydają się być bardziej zwarte.
   Użyty kordonek nowosolski jest w kolorze malinowym, a brzeg to biały, naturalny kolor. Naturalny, bo nie jest to biel jak w reklamie z Panem Chajzerem:). Jest ona lekko jakby poszarzała.


  Bardzo podoba mi się w tym wzorze ozdobna kordonka, która wykonana w kontrastowym kolorze wygląda lekko i bardzo ładnie się prezentuje.


  Wzór znalazłam w jednej z gazetek szydełkowych, których już niestety kupuję coraz mniej, ponieważ zamieszczone wzory zaczynają się powtarzać co niestety dość mnie irytuje.  Szkoda, że nie ma w nich nowych, świeżych i nowoczesnych wzorów. Stąd jak na razie, jak już może zauważyliście, nie ma recenzji gazetek.


Kochani, ja zasiedziałam się w świecie amigurumi, ale czeka mnie kupione w zeszłym roku 2 kg wełny owczej, którą chyba przerobię na jakąś narzutę. W sumie to sama nie wiem co z niej zrobić, ale wydaje mi się, że to najlepsza opcja:).  Akurat jak zacznę teraz to skończę na zimę:)
Pozdrawiam Was serdecznie:)

Bieżnik zgłaszam do wyzwania Szuflady:)


wtorek, 12 czerwca 2018

Dzięciołek - Animal Friends of Pica Pau

Kochani, poznajcie kolejnego członka przyjaciół Pica Pau. Jest nim nie kto inny jak przesympatyczny dzięciołek:). Dzięciołek został trochę przeze mnie zmodyfikowany, bo czasem coś bardziej mi się podoba i staram się dodać jakieś własny akcenty.
  Dzięciołek jest bardzo wdzięcznym towarzyszem, a jego charakterystycznym elementem jest czerwony czubek, złożony z trzech elementów.


  Kiedy zobaczyłam go pierwszy raz od razu wiedziałam, że będę musiała go wykonać. Jest w nim coś takiego zadziornego, że był to kolejny wzór jaki wybrałam z książki.
  Dzięciołek co prawda nie przypomina nam naszego rodzime dzięcioła, który w lesie dzielnie leczy drzewa, a raczej swojego brata zza oceanu.
Do wykonania tego wzoru użyłam włóczki Drops Loves You. Żałuję, że nie ma jej w stałej ofercie, ponieważ jest to włóczka recykligowa, która nie zawsze powtarza się w danej grubości czy kolorze. Bardzo lubię z niej dziergać, bo jest to sama przyjemność, a i jakość jest naprawdę bardzo dobra. Projekty wykonane tą włóczką wyglądają naprawdę fajnie. Jedynym problemem jaki możemy napotkać z tą włóczką jest to, że musimy być dość przewidujący jeśli chodzi o ilość motków, bo jeśli będziemy ich szukali po czasie, może się okazać, że już ich nie znajdziecie.


  Dzięciołek nie jest ostatnią odsłoną Pica Pau. W głębi ducha liczę również na to, że pojawi się kolejna część tego cyklu przetłumaczona na język angielski. Ponieważ część którą posiadam jest bardzo interesująca.
Jeśli będziecie zaglądać na bloga to poznacie też innych przyjaciół Pica Pau:) Serdecznie Was zapraszam:)


A co jest u Was teraz na szydełku? Ja obecnie wciągnęłam się w amigurumi, które skradło moje serce, więc na pewno nie raz jeszcze zobaczycie na moim blogu maskotki szydełkowe.
A u mnie jak widzicie na zdjęciach dziś jest deszczowo i burzowo;) Mam nadzieję, że u Was jest więcej słońca;)
Pozdrawiam serdecznie:). 

niedziela, 3 czerwca 2018

Podłużna serwetka z chwostami

Kochani, czas pędzi nieubłaganie i jak zawsze miałam wrażenie, ze minuty uciekają bardzo szybko tak teraz wydaje mi się, że uciekają całe godziny. Nie wiem czym jest to spowodowane . Podejrzewam, że piękną pogodą i mniejszą ilością czasu na szydełkowanie i obowiązki domowe, niż wtedy gdy jest zima;)
  Dzisiaj przestawiam Wam no w sumie nie wiem czy podłużną serwetkę czy już bieżnik. Bardziej skłaniam się jednak do tej pierwszej opcji. Podejrzewam, że wzór jest Wam znany, bo był czas, że serwetki wykonane tym wzorem były bardzo popularne w grupach o szydełkowaniu.


W zależności od grubości kordonka i rozmiaru szydełka, otrzymujemy krótszy lub dłuższy rozmiar serwetki. Ja akurat do wykonania tej pracy użyłam kordonka Kaja w kolorze białym i żółtym. Ostatnimi czasy mam straszą fazę na kolor żółty i gości on w różnych moich pracach. Praca ta wykonana została jakiś czas temu, więc może jej kolor jest wyrazem tęsknoty za latem i słońcem, które na szczęście długo gości na naszym niebie i oby było jak najdłużej.


  Serwetkę wykonujemy zaczynając od środka i dorabiając do niej boki z ananasów. Ten wzór jest dla ananasów bardzo wdzięczny, ponieważ pięknie prezentują się, a wyrabiane w dwóch kolorach nabierają fajnego lekkiego stylu. Nie są tak klasyczne jak w innych wzorach na serwetki, które prezentowałam na moim blogu.


   Takimi fajnymi elementami, które dopełniają całości są białe chwościk na końcach. Taki mały element, a jak bez niego serwetka nie miała by tego czegoś:).  Też macie takie wrażenie?



W sumie największa trudnością jaką napotkałam przy tej serwetce było zrobienie jej zdjęcia :)
Pochwalcie się czy mieliście już do czynienia z tym wzorem i jak podoba się Wam moja zabawa z kolorami?
  Mam nadzieję, że jesteście na tak:)
Pozdrawiam:)