Będę wdzięczna jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza:)

poniedziałek, 13 maja 2019

Wesoła Krowa

Kochani, wiejska sielanka zawsze kojarzyła mi się z pasącymi się na łące krowami, które dają zdrowe i pożywne mleko:). Choć czasem już na wsiach widok pasącej się krowy to rzadkość, tak u mnie jeszcze ten tradycyjny sposób wypasania jest nadal u miejscowych rolników kultywowany.
   Tak będąc pod urokiem wiejskich klimatów postanowiłam wydziergać wesołą krówkę.
Krówka wykonana została z włóczki bawełnianej Drops Paris. Ze względu, że jest to włóczka troszkę grubsza to i powstał fajny i miękki okaz do przytulania.


Na grzbiecie krówka posiada kolorowe łatki, a i uroku dodaje jej łatka w kształcie kwiatuszka pod jednym z jej oczu.


Lubię w niej to kolorowe, takie cukierkowe czy pastelowe połączenie kolorów, które naprawdę cieszy oko. Kolorowe różki, łatki czy ogonek na pewno zyskają nie jednego wielbiciela i przyjaciela.
 Krówka powstała na podstawie wzoru z angielskiej książki "Cuddly Amigurumi Toys", która pełna jest takich pozytywnych przytulanek.


Gdy tak patrz na tę słodką krówkę sama bym się chętnie do niej przytuliła, ale jak na razie szukam dla niej domu:) Gdyby ktoś był chętny zapraszam do kontaktu:). Na marginesie powiem, że jest łatwa w utrzymaniu, bo karmi się wyłącznie przytulaskami:).


Pozdrawiam:) 

niedziela, 28 kwietnia 2019

Wiosenne serwetki

Żadna pora roku tak jak wiosna nie inspiruje nas tyloma odcieniami zieleni. Zieleń to główny kolor budzącej się do życia przyrody, więc warto przypatrzeć się jak wiele może mieć on twarzy.


  Podczas jednej z wyprzedaży trafiłam na włóczkę Yarn Art Begonia. Jest to bawełna o cienkiej nitce, ale z pięknym połyskiem i bardzo ładnych kolorach. Zauroczyła mnie ta włóczka swoją jakością, jak i naprawdę ładnym wyglądem wykonanej z niej pracy. Choć motki są tylko 50-cio gramowe i kiedy trzymamy je w ręce wydają się one naprawdę małe, to wierzcie mi na słowo, że są dość wydajne. 
    Po wykonaniu tych serwetek w dwóch egzemplarzach zostało mi jeszcze dość sporo i zielonego i białego.


Co prawda zabezpieczyłam się kupując dwa motki zielonego, ale jak się okazało nie dość, że starczyło to jeszcze go zostało:).
Bardzo spodobał mi się ten kolor butelkowej zieleni. Mimo ciemniejszej barwy jest on wyrazisty ale i bardzo wiosenny. Ładny połysk nitki sprawia, że nie jest nudno.


Zdecydowałam się na dość prosty wzór, z rozetą w środku, która ładnie prezentuje się na białych meblach. Uroku dodaje filigranowa koronka, którą zaakcentowałam na koniec zieloną nitką, by zaznaczyć wyraźnie jej brzeg.


Chciałam żeby było wiosennie i chyba mi się udało. Jak sądzicie? :)


niedziela, 14 kwietnia 2019

Słonik Baletnica

W życiu małej dziewczynki często pojawia się pomysł by zostać baletnicą. Podobnie było z małym słonikiem, który marzył o tym by taniec był pasją jego życia. 
  Choć balet to ciężka praca i wyrzeczenia, mały słonik nie boi się ich w ogóle. Jego tiulowa spódniczka dodaje mu otuchy, a fioletowy kwiatek na głowie dodaje pewności siebie. 


Kochani, dziś przedstawiam Wam małego słonika baletnicę. Wzór na niego znalazłam w książce "Designer Amigurumi" i tak mi się spodobał, że nie odmówiłam sobie jego wydziergania. 
Wzór nie jest skomplikowany, a cały urok w nim to właśnie oklapnięte uszka, tiulowa spódniczka i kwiatek na głowie. 
  Tiulowa spódniczka to nic innego jak paski tiulu przewiązane wzdłuż linii zmiany koloru na różową bluzeczkę. Natomiast kwiatuszek zyskał uroku dzięki małej perełce wszytej w sam jego środek i kawałka tiulu podszytego pod nim. 


Lubię ten wzór za jego prostotę i dziewczęcość:). Jak widać u mnie zamiast wielkanocnych kurek, zajączków itp., powstają wielkanocne słoniki:) 
Pozdrawiam ciepło:) 
 

niedziela, 31 marca 2019

Kolorowa serwetka

Kochani, ostatnimi czasy zamiast siedzieć w domu, każdą wolną chwilę spędzam na dworze. Po przeprowadzce na wieś chce chłonąć wiosnę w każdym momencie i staram się spędzać czas na spacerach lub na przydomowych pracach. Wszystko byle by być na świeżym powietrzu.
   Zwłaszcza, że na wsi życie budzi się na nowo: przyleciały bociany, wieczorami przelatują klucze żurawi, obudziły się motyle i żaby, a i roślinność poczuła wiosnę, bo wypuściła pąki, a żonkile pięknie kwitną w ogródku. Już nie mogę doczekać się kiedy zakwitną tulipany, choć chyba wyprzedzi je forsycja.


 Czując ten wiosenny powiew na karku, pomyślałam, że fajnie byłoby wydziergać jakąś wiosenną serwetkę, która już zacznie tętnić kolorami. Zastanawiałam się nad jakąś mandalą, ale na chowanie nitek po zmianie kolorów jakoś mało czasu, a ma być szybko i praktycznie, bo czasu ostatnio mało.


 Przypomniało mi się, że w moich zapasach leżakuje moteczek włóczki Alize Bella Batik w melanżowym połączeniu kolorów. Przez długi czas nie miałam pomysłu na niego, ale oto podczas porządków w gazetkach natknęłam się na wzór na serwetę w Wenie Design i szybciutko powstała taka kolorowa serweteczka.


   Jest to cudowna bawełna w pięknie przechodzących odcieniach, która idealnie nadała mi się na ten projekt. Moje pragnienie wiosennej serwetki zostało zaspokojone, a oko cieszy się już radosnymi kolorami, ale mandali i tak nie odpuszczę i muszę wyszukać jakiś fajny wzór:).


Tymczasem pozdrawiam i życzę miłej niedzieli:). 

niedziela, 10 marca 2019

Wróżka Zębuszka

Za czasów mojej młodości zęby po prostu wypadały lub wyrywało się je za pomocą nitki, drzwi czy starszego brata. W czasach Reksia, Bolka i Lolka czy Misia Uszatka chyba nie słyszało się o tak ważnej postaci o której istnieniu dowiedziałam się, gdy stałam się mamą:). 
  Drodzy Państwo przedstawiam dziś osobę wyjątkową i jedyną w swoim rodzaju, pogromczynię mlecznych zębów i źródło dochodów dla naszych małych pociech. Oto nikt inny jak Wróżka Zębuszka:). 


     Wróżki zawsze kojarzyły mi się z czymś przyjemnym i miłym. Dlatego gdy tylko w angielskiej literaturze pojawiła się książka "Unicorns, Dragons and More Fantasy Amigurumi" wiedziałam, że muszę ją mieć. Tak właśnie trafiłam na wzór, przesłodkiej Wróżki Zębuszki, która przynosi dzieciom tyle radości. 


  Wróżkę wykonałam z włóczki Drops Loves You, którą uwielbiam używać do tego typu wyrobów. Ostatnio gdzieś na grupie Facebook'owej spotkałam się z opinią, że ciężko się nią robi, bo nitka lubi się rozwarstwiać. Owszem czasem się tak dzieje, ale żeby tego uniknąć, trzeba dobrze dobrać szydełko, ponieważ w momencie gdy użyjemy za małe szydełko, faktycznie haczyk wchodzi w nitkę i ta ma wtedy tendencję do rozwarstwienia. Ale wierzcie mi to nie jest naprawdę duży problem, więc ja tę włóczkę jak najbardziej polecam. 
  Wróżka oczywiście musi posiadać pełne wyposażenie, a więc: skrzydełka, nienaganną fryzurę, ozdobę ze włosach w kształcie korony no i oczywiście najważniejsze: mleczny ząb. 



A czy Wy wierzycie we Wróżkę Zębuszkę? :) 

czwartek, 21 lutego 2019

Makatka z jeleniem

Kochani, w mojej ankiecie, gdzie pytałam co chcielibyście zobaczyć na moim blogu: Wróżkę Zębuszkę czy makatkę z jeleniem, walka była niezwykle zaciekła, bo oba pomysły szły łeb w łeb. Ostatecznie zwycięzca może być tylko jeden, więc zapraszam na post o makatce z jeleniem i tak to ciężko było ją wykonać:) A dlaczego dowiecie się w dalszej części bloga:)
   Kiedy na Pinterest mignął mi wzór na jelenia, od razu jakoś skojarzyło mi się to ze stylem skandynawskim i coś w tej tonacji chciałam wykonać. Poszłam myślami trochę dalej i pomyślałam, że fajnie by było, gdyby wszystko było takie naturalne.


   Wygrzebałam więc z pudeł wełnę owczą, którą dwa lata temu kupiłam na wakacjach w Bieszczadach i postanowiłam działać, ale niestety spotkanie z wełną nie było tak piękne i cudowne...
   Choć efekt końcowy bardzo mi się podoba, mam pewne zastrzeżenia, które wynikają z wyboru materiału do szydełkowania.


   Szydełkowanie wełną okazało się może nieskomplikowane, ale nie do końca przyjemne. Nie chodzi tu nawet o szorstkość nitki. Najwięcej trudności miałam z tym, że nitka w swoim przebiegu ma różne grubości. Tu grubsza, a za chwilę cieńsza i tak efektem końcowym było to, że brzeg górny robótki pojechał mi w skos, a niektóre kratki są większe lub mniejsze, czego w efekcie końcowym tak bardzo nie widać, ale można zauważyć, bo głębszym przyglądaniu się.
  Ze skosem udało mi się poradzić znajdując odpowiednio wykrzywiony korzonek, który idealnie się dopasował.
 Kolejnym minusem jest to, że taka wełna dość łatwo się rwie. Wtedy nie pozostaje nic innego jak sztukowanie nitki i jest wtedy więcej nitek to zabezpieczenia.
  Trzecią rzeczą jest trudność sprucia robótki jeśli gdzieś nadarzy się błąd. W naturze wełny leży to, że się ona filcuje. Filcowanie to nic innego jak "łączenie" się włókien wełny z drugimi włóknami, a gdy przy przerabianiu je jeszcze zaciśniemy, to czasem nie pozostaje nic innego jak wycięcie fragmentu i dołączenie nowej nitki.
   Metodę jaką wybrałam było C2C (corner to corner), które przerabia się naprawdę wdzięcznie i ta metoda dość przydała mi do gustu:).


  Mimo, że szydełkowanie wełną owczą nie było proste, to i tak zakochałam się w tym końcowym efekcie. Makatka strasznie mi się podoba i już nie mogę się doczekać jak uda mi się ogarnąć remont pokoju w którym ona zawiśnie:).
Teraz czekam na Wasze opinie:) Jestem ich bardzo ciekawa;)

niedziela, 13 stycznia 2019

Szydełkowe poduszki z warkoczem

Kochani, ostatnio na moim blogu pojawiało się głównie amigurumi. Dlatego dziś chciałabym Wam pokazać szydełkowe poduszki, abyście nie myśleli, że poza maskotkami inne wyroby szydełkowe mnie nie interesują:).
  Oczywiście kocham wszystko co szydełkowe i poza maskotkami mam jeszcze wiele Wam do pokazania. Mam chociażby plik nowych serwetek szydełkowych, ale ze względu na remont nie za bardzo miałam jak je usztywnić i sfotografować. Warunki na to pomału się klarują i różnorodność pomału wraca na bloga.:)


   Dlatego dziś chciałabym Wam pokazać moje szydełkowe poduszki z warkoczem. Wzór warkoczy zawsze mi się podobał, ale niestety największą trudnością było to, że przeważnie warkocze to domena robótek na drutach, a te wciąż mi nie po drodze. Dlatego kiedy tylko wyszło na światło dzienne wydanie gazetki ze wzorem na warkocze wiedziałam, że będę musiała sobie zrobić poszewki na poduszki.


   Po pierwsze stanęłam przed wyborem odpowiedniej włóczki. Mój wyrób padł na Alpine Alpaca, która zawiera w składzie dodatek wełny z alpaki. Jest to bardzo mięciutka włóczka i o fajnej grubości na robienie poduszek z warkoczami. Być może dla niektórych mankamentem będą szpary jakie powstają przy zakręcaniu warkoczy, ale mnie to w ogóle nie przeszkadza, ponieważ dobrałam poszewkę o zbliżonym kolorze do włóczki, stąd powstałe otworki nie są tak rażące w oczy.


  Wykonanie warkoczy nie jest też bardzo skomplikowane i nie trzeba się go bać. Efekt końcowy jest naprawdę super. Choć może te na drutach są bardziej kształtne, tak te szydełkowe też bardzo mi się podobają i nie zamierzam rezygnować z ich dalszego wykorzystywania w pracach szydełkowych.
  Poduszeczki są bardzo mięciutkie i przyjemne w dotyku, a możliwość ściągnięcia poszewki pozwala również na ich wypranie i zachowanie ich w czystości.


 Chętnie poznam Waszą opinię na temat szydełkowych warkoczy i czy wykorzystujecie je w swoich pracach:) Piszcie śmiało:)