Będę wdzięczna jeśli zostawicie komentarze ze swojej wizyty:)

niedziela, 26 marca 2017

Koszyczek z kwiatkiem

Piękna wiosna już za oknem. Nie wiem jak u Was, ale u mnie robi się zielono, na drzewach kwitną piękne bazie i już ptaki zaczynają swoje koncerty.
  Będąc w tej cudownej wiosennej atmosferze, chciałabym Wam opowiedzieć historię pewnego koszyczka, który "de facto" koszyczkiem miał nie być.
   Żeby nie skłamać, było to ponad rok temu. Chciałam zrobić czapkę z pęczków, kiedy to naoglądałam się wielu Waszych prac i zapragnęłam taką czapkę zrobić dla sobie. Wybrałam do tego włóczkę Tango, która została mi z moich pierwszych większych zakupów włóczkowych i zabrałam się wtedy do pracy. Nie wiem co poszło nie tak, czy to wina włóczki, wzoru czy moja, czapka w ogóle mi nie wychodziła.
 Porzuciłam, więc pracę nad czapką, a że kształt przypominał koszyczek, obrobiłam górę półsłupkami i wrzuciłam w takim stanie do szafy.
 Podobna była sytuacja była z kwiatkiem, który zrobiłam latem do opaski, ale wykorzystałam filc i zrobiłam filcowe kwiaty. Złożyłam płatki kwiatka i wszyłam w ich środek guziczek i też włożyłam do szafy.
  Po ponad roku czasu przypomniało mi się o tym czapko-koszyczku i doszyłam zalegający w szafie kwiatek i tak powstał wiosenny koszyczek;) Tak naprawdę strasznie mi jest szkoda pracy włożonej w niektóre rzeczy, więc zamiast je pruć, staram się je modyfikować.
A Wy wykorzystaliście rzeczy inaczej niż zamierzaliście pierwotnie? Czekam na Wasze pomysły:)
Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam miłego popołudnia;)





20 komentarzy:

  1. Jak ja dobrze znam takie przygody :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie jestem osamotniona w tej kwestii:)

      Usuń
  2. Ja jeszcze nie miałam takiej sytuacji - być może za krótko szydełkuję i póki co mam konkretne projekty, które czekają na realizację i w większości są to maskotki, więc ciężko by było schować jedną rękę na przykład ;) u nas też słońce świeci już chyba 4 dzień, a rano jak się budzę, to słyszę śpiew ptaków, mimo, że mieszkam w mieście ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, rękę trudno by było schować:) To super, że Ci się wszystko udaje:) Oby tak dalej za co trzymam kciuki:)

      Usuń
  3. Koszyczek jest uroczy :). Od dłuższej chwili się zastanawiam czy miałam tego typu "przygody", ale nie pamiętam. Jakoś mam szczęście i bardzo rzadko nie wychodzi mi coś co robię ze wzoru. Generalnie, jak nie mogę sobie z czymś poradzić to kilka razy próbuję i w końcu pruję bo szkoda mi włóczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Ci strasznie. Ja czasami też pruję, ale czasami szkoda mi pracy zwłaszcza jak mam mało czasu na szydełkowanie i zaczynam na innej włóczce od nowa:) Ale muszę się przyznać, że szydełko uczy cierpliwości i pokory:)

      Usuń
  4. śliczniutki! ten kwiatuszek dodaje mu uroku i lekkości:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładny!!! Mi w mojej karierze "szydełkowaczki" też wiele rzeczy nie wyszło, ale jakoś nie miałam pomysłu co z nich zrobić i z tego co pamiętam to raczej dużo się w życiu naprułam niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Niestety prucie jest wpisane w żywot szydełkomaniaczki:) Ja czasem też pruję, ale czasem szkoda mi czasu i przerabiam robótkę, a jak się nie da to pruję i od nowa, albo zaczynam z innej włóczki:)

      Usuń
  6. I super. Moje projekty,które nie wyszły leżą gdzieś na dnie szafy, albo zostały sprute...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Może wiosna natchnie Cię na przerobienie zalegających robótek:) Niestety taki żywot szydełkomaniaka:)

      Usuń
  7. Piękny wiosenny koszyczek :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No i bardzo dobrze, że nie sprułaś bo bardzo fajny koszyczek wyszedł;))
    Na wiosnę i na święta jak znalazł:P
    Pozdrawiam!;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Takie ozdoby dodają tyle uroku w domu! Przepiękny

    OdpowiedzUsuń